Byty duchowe w listach Pawła #5: Co z tego wszystkiego wynika?

W poprzednich czterech częściach cyklu przyglądaliśmy się temu, co apostoł Paweł przekazuje nam w swoich listach na temat bytów duchowych, na przykładach aniołów, bogów, Szatana oraz zwierzchności i władz. Spróbujmy teraz podsumować przeprowadzoną analizę oraz omówić kilka wniosków, które możemy z niej wyciągnąć.

Na wysokościach niebios

Zasadniczo wszystkie opisywane przez Pawła byty duchowe należy umieścić w sferze niebieskiej. Najczęściej wzmiankowaną ich grupą są aniołowie: istoty stworzone po to, by służyły jako Boży posłańcy, zamieszkujący niebo, lecz z uwagą przypatrujący się ziemskim wydarzeniom związanym ze służbą apostołów. Są oni nawet obecni na zgromadzeniach wspólnot chrześcijańskich, pilnując przestrzegania ustalonego przez Boga porządku. Możliwe, że posługują się własnym niebiańskim językiem lub językami. Część aniołów zbuntowała się przeciwko Bogu, dlatego nadchodzi ich sąd, w sprawowaniu którego wierzący będą mieli udział wraz z Chrystusem. Natomiast aniołowie wierni Bogu przybędą razem z Nim w dniu Jego powrotu na ziemię.

Wiele uwagi poświęca Paweł również tym istotom duchowym, które zbuntowały się przeciwko Bogu i próbują odwieść wierzących od okazywania Mu posłuszeństwa, innymi słowy – demonom. Paweł przejmuje starotestamentową koncepcję bogów pogańskich jako bytów stworzonych, władzy których zostały poddane wszystkie narody poza ludem Bożym; istoty te jednak zbuntowały się i zapragnąwszy czci dla siebie, przyczyniły się do powstania religii pogańskich. Opisywane przez apostoła zwierzchności i władze wykazują te same cechy, co starotestamentowi bogowie narodów; zwyciężone jednak przez krzyż i zmartwychwstanie Chrystusa, czekają na swoją ostateczną klęskę, pozostały im czas wykorzystując na duchową walkę z wierzącymi. Nie są jednak w stanie ostatecznie odłączyć ich od miłości Bożej. Na czele wszystkich bytów demonicznych stoi Szatan. Jest on ukazany jako antyteza Chrystusa; wykorzystując ludzkie słabości i posługując się podstępem, zwodzi ludzi na manowce nieposłuszeństwa Bogu i niewiary. Poza Kościołem rozpościera się sfera jego panowania; trzyma niewierzących w niewoli, uniemożliwiając im dostrzeżenie światła ewangelii chwały Chrystusa (2Kor 4:4)1. Jego wpływ na świat doczesny jest tak wielki, że Paweł nazywa go w tym fragmencie „bogiem tego wieku”. Wykluczenie grzesznika ze wspólnoty chrześcijańskiej oznacza „przekazanie go Szatanowi”. Jego władza nie będzie jednak trwała bez końca: u zmierzchu dziejów świata podejmie on największą próbę zwiedzenia ludzkości poprzez „człowieka bezprawia”, któremu jednak Chrystus odbierze życie w dniu swojego przyjścia. Dzień ten będzie zarazem oznaczał koniec rządów Szatana oraz wszystkich „zwierzchności i władz”.

W duchu Starego Testamentu

Podstawowym źródłem Pawła dla myślenia i mówienia o bytach i sferach duchowych były księgi Starego Testamentu, traktowane przez niego z wielkim szacunkiem, co widać po pierwsze we fragmentach, w których mówi o tym bezpośrednio (np. 2Tm 3:16-17), po drugie zaś w ogromnej ilości nawiązań do Starego Testamentu, które w jego listach można napotkać dosłownie na każdym kroku. Wierność Pawła koncepcjom Starego Testamentu widać między innymi w jego poglądach na temat aniołów; jak stwierdziliśmy w poświęconym im artykule, apostoł opiera się „duchowi czasów”, który popychał jego współczesnych do szczegółowego opisywania anielskich porządków, hierarchii i podziału obowiązków. Paweł, podobnie jak Stary Testament, ukazuje aniołów w działaniu, nie wdając się w szczegóły, które jego odbiorcom nie byłyby do niczego potrzebne. Apostoł przyjmuje również starotestamentową perspektywę na bogów pogańskich, odmawiając im prawdziwej boskości, ale nie realności; postrzega ich jako realnie istniejące, demoniczne byty, stojące za kultami pogańskimi. Jest to widoczne przede wszystkim nie w tych kilku fragmentach, gdzie wprost mówi o bogach, lecz w stosunkowo rozwiniętej u niego koncepcji zwierzchności i władz, które są odpowiednikami starotestamentowych elohim.

Co z apokryfami?

Drugim, zdecydowanie mniej ważnym (ale wciąż istotnym) czynnikiem kształtującym poglądy Pawła na świat duchowy były żydowskie apokryfy. Nawiązuje do nich stosunkowo często; w jego uwagach na temat bytów duchowych można odnaleźć liczne paralele zarówno z pismami powszechnie krążącymi wśród Żydów, jak 1 Księga Henocha, jak i z koncepcjami zawartymi w pismach z Qumran. Należy jednak zauważyć, że rzadko kiedy Paweł opiera się na księgach apokryficznych samych w sobie; raczej rozwija wątki starotestamentowe w podobny sposób, jak czynili to przynajmniej niektórzy z jego współczesnych. Pewnym wyjątkiem może tu być wzmianka o Szatanie podszywającym się pod anioła światłości w 2Kor 11:14; koncepcji tej próżno szukać w Starym Testamencie, pojawia się ona natomiast w Pokucie Adama oraz Apokalipsie Mojżesza. Czasem Paweł czerpie swoje słownictwo z ksiąg pozakanonicznych, na przykład termin archanioł (zob. 1Tes 4:16); nieuprawnionym byłoby jednak uznać, że czyniąc tak, tym samym przyjmuje wszystkie koncepcje, które się z tym terminem w tradycji żydowskiej wiązały. Sami archaniołowie są tego dobrym przykładem, jako że według jednej tradycji było ich czterech, według innej – siedmiu. Nic w listach Pawła nie sugeruje nam, którą z tych koncepcji przyjmował – i czy w ogóle przyjmował którąkolwiek z nich. Możliwe, że w ogóle go to nie interesowało.

Jest jednak w pismach Pawła jeden bardzo poważny wyjątek od opisanych powyżej reguł. Jest nim postać Szatana. W Starym Testamencie, jak wspomniałem w poświęconym mu artykule, szatan to raczej tytuł niż imię własne, i nawet nie określenie konkretnej istoty, lecz raczej funkcji, którą być może mogło pełnić wiele różnych istot. Co więcej, szatan może być określony jako przeciwnik Boga o tyle, o ile jest przeciwnikiem ludzi Mu oddanych; zawsze działa w ramach wyznaczonych przez JHWH, czasem nawet jako Jego sługa. Tymczasem oto w listach Pawła pojawia się Szatan (konkretny byt osobowy) jako istota potężna, z gruntu zła, tocząca wojnę z Chrystusem i tymi, którzy w Niego wierzą; Pawłowy Szatan odgrywa w świecie duchowym rolę tak ważną, że jest nazwany bogiem tego wieku (2Kor 4:4). Poza Kościołem rozciąga się sfera jego panowania, w której, jako zwierzchnik wszystkich złych mocy, zwodzi narody i trzyma ludzi w duchowej niewoli. Co jest mostem łączącym te dwa tak odległe od siebie brzegi, jak koncepcje Szatana w Starym Testamencie oraz w listach Pawła? Jak można się domyślić – pisma apokryficzne. W Księdze Jubileuszy pojawia się Szatan jako przywódca złych duchów, których rolą jest szkodzić mieszkańcom ziemi i odwodzić ich od wierności Bogu. W pismach z Qumran występuje koncepcja wielkiej wojny światłości z ciemnością, która znajdzie swój ostateczny wyraz w wielkiej bitwie na końcu czasów; Paweł również przedstawia konflikt między Chrystusem a Szatanem w kategoriach w pewnym sensie dualistycznych, i również mówi o wielkim ostatecznym ataku Szatana na Kościół. Stary Testament nie łączy bezpośrednio węża z Rdz 3 z postacią Szatana, ale czyni to Pokuta Adama i Księga Mądrości – i czyni to również Paweł.

Choć nawet w tym przykładzie widać elementy, w których apostoł nie podąża za tendencjami swoich czasów; mówiąc o zastępach zwierzchności i władz podległych Szatanowi, nie tworzy skomplikowanej sieci powiązań i hierarchii, lecz wszystkie używane przez siebie określenia traktuje tak, jakby były synonimami. Można więc powiedzieć, że nawet wtedy, kiedy Paweł obficie czerpie z literatury apokryficznej, znacznie upraszcza przedstawione w niej koncepcje na temat świata duchowego.

Kilka myśli o natchnieniu

Wszystkie te spostrzeżenia każą nam jednak zadać sobie pytanie: Jeśli Paweł nie uznawał apokryfów za autorytatywne, jeśli nie były one dla niego częścią natchnionych Pism Starego Przymierza, jak możemy wyjaśnić to, że widoczne w jego listach koncepcje na temat świata duchowego zdają się być kolejnym etapem w rozwoju żydowskiej kosmologii – rozwoju, który bynajmniej nie zakończył się na Starym Testamencie? Gdzie jest tutaj miejsce na objawienie prawdy Pawłowi przez Ducha Świętego, gdzie miejsce na natchnienie jego pism? Jak to możliwe, że prowadzony przez Boga apostoł częściowo opiera treść swoich listów na pozastarotestamentowej tradycji?

Rzecz jasna, ten dylemat ani nie dotyczy tylko sprawy bytów duchowych, ani też nie jest widoczny wyłącznie w listach Pawła. Cały Nowy Testament obficie czerpie z żydowskich pism pozakanonicznych, mimo że nie stawia ich na równi z autorytatywnym Starym Testamentem – Pismem, które nie może być naruszone (J 10:35).

Kwestią kluczową jest tutaj natura owego prowadzenia przez Boga, innymi słowy – pytanie, na czym dokładnie polegało natchnienie ksiąg biblijnych. Biorąc pod uwagę to, co zauważyliśmy powyżej – jak i wiele innych przesłanek, omówienie których pozostawiam na inną okazję – możemy stwierdzić, że natchnienie zwykle było raczej prowadzonym przez Bożą opatrzność procesem niż bezpośrednim, nadprzyrodzonym przekazywaniem autorom biblijnym treści, którą mieli zapisać. Innymi słowy, kiedy Dawid wylewał swój żal przed Bogiem i spisywał swoje skargi w formie Psalmów, nie notował tego, co cichym głosem dyktował mu Duch Święty; był to oryginalny zapis jego własnych burzliwych przeżyć w więzi z Bogiem. Kiedy Łukasz postawił sobie za cel to, by po kolei opisać Teofilowi życie Jezusa, tak by mógł się on przekonać o wiarygodności wyłożonych mu słów (Łk 1:3-4), nie otrzymał żadnej wizji, lecz raczej samodzielnie uważnie zbadał wszystko od początku. Zaś kiedy Paweł pisał o Chrystusie, który zwyciężył zwierzchności i władze na krzyżu, a po wniebowstąpieniu zasiadł na tronie wszystkich sfer niebieskich, nie tworzył wszystkich koncepcji dotyczących świata duchowego od zera na podstawie szczegółowych wyjaśnień zesłanych z trzeciego nieba, lecz obficie czerpał z żydowskiej literatury religijnej.2Skoro jednak całe (lub: każde) Pismo natchnione jest przez Boga (2Tm 3:16), oznacza to, że Bóg w swojej opatrzności i wszechmocy zadbał o to, by we wszystkim, co pisali prorocy i apostołowie, nie pojawił się żaden błąd, który mógłby sprawić, że spisane przez nich księgi nie byłyby już w całości pożyteczne do nauki, do upomnienia, do poprawy, do wychowywania w sprawiedliwości. Co więcej, Bóg musiał również zadbać o to, by wszystkie doświadczenia życiowe, które poprzedziły spisanie określonych słów przez autorów Biblii, ukształtowały ich i przygotowały do napisania dokładnie tego, co mieli nam przekazać. Więcej nawet: choć księgi spisane w okresie międzytestamentowym same w sobie nie noszą pieczęci Bożego autorytetu, to Bóg musiał jednak czuwać nad rozwojem rozmaitych koncepcji religijnych wśród Żydów, tak by następnie autorzy Nowego Testamentu, oświeceni przez mądrość Ducha Świętego, mogli oddzielić ziarno od plew i oprzeć się na tych koncepcjach, w których rozpoznali pochodzącą od Boga prawdę.

Takie ujęcie natchnienia – odrzucające wyobrażenia, jakoby spisywanie ksiąg biblijnych miało polegać na notowaniu słów dyktowanych bezpośrednio przez Ducha Świętego – jest spójne z tym, co możemy stwierdzić o procesie powstawania Biblii na podstawie niej samej oraz zestawienia jej treści z innymi starożytnymi księgami; pozostaje ono zarazem zgodne z historyczną ortodoksją protestancką (podtrzymując wyjątkowy autorytet Pisma jako nieomylnego Słowa Bożego, stanowiącego dla Kościoła regułę wiary i życia), a także może pogłębić nasz zachwyt nad działaniem Boga, który nie tylko odchylał na moment zasłonę oddzielającą naszą rzeczywistość od niebiańskiej, by umieścić w umysłach autorów biblijnych zupełnie nowe idee (choć i to nie raz czynił), lecz raczej nieustannie czuwał w swojej opatrzności nad każdym elementem stworzonego przez siebie świata, tak by procesy w tym świecie zachodzące przyczyniły się do powstania dokładnie takich Świętych Pism, jakich powstanie Bóg zamierzył.

Wyjątkowość chrystocentrycznej perspektywy Pawła na świat duchowy

Nie oddalibyśmy sprawiedliwości nauczaniu Pawła na temat bytów duchowych, ukazując jego powiązania ze Starym Testamentem i żydowskimi pismami apokryficznymi, gdyby nie wspomnieć o zupełnie unikalnej cesze Pawłowej angelologii: o jego całkowitym skupieniu na Jezusie Chrystusie jako Stwórcy i Głowie wszystkich bytów oraz Panu wszystkich sfer. Ani razu w swoich listach Paweł nie pisze o świecie duchowym po to, żeby zaspokoić ciekawość swoich czytelników. Wspomina o nim zawsze w jednym z dwóch kontekstów: albo chrystologicznym, albo etycznym. Innymi słowy, apostoł mówi o bytach duchowych zawsze albo po to, by na ich tle wyraźniej ukazać wyjątkowość, chwałę i całkowitą wystarczalność Chrystusa, albo po to, by zachęcić odbiorców do gorliwszego naśladowania Go w życiu codziennym, w którym znajdują się pod ciągłym ostrzałem sił Jemu i im wrogich. Można by więc powiedzieć, że Paweł jest w swojej angelologii do bólu praktyczny (choć zapewne nie w znaczeniu, w jakim jest to słowo używane dzisiaj: nie dostarcza swoim czytelnikom zamkniętego zbioru poleceń dotyczących tego, co mają robić, ponieważ prawdziwa przemiana serca jest według niego możliwa tylko dzięki życiu w nadprzyrodzonej jedności z Chrystusem, możliwej dzięki działaniu Ducha Świętego). Tam, gdzie stawką jest chwała i wyjątkowość Syna Bożego, Paweł może wejść w szczegóły dotyczące bytów duchowych; jednak tam, gdzie podawanie bardziej szczegółowych informacji na ich temat mogłoby służyć jedynie zaspokojeniu ciekawości, apostoł odnosi się do świata duchowego z wyjątkowym jak na I wiek naszej ery (i zamierzonym!) brakiem precyzji, za którym stoi po prostu brak zainteresowania.

Sądzę, że Paweł powinien być w tym dla nas wzorem do naśladowania. Wyraźnie widzimy w jego listach realność świata duchowego oraz przemożny wpływ, jaki świat ten wywiera na naszą rzeczywistość. Szatan wciąż jeszcze jest bogiem tego świata. Poza granicami Kościoła rozpościera się jego królestwo: imperium śmierci, kłamstwa i duchowej niewoli. Jednocześnie sam Kościół – jego członkowie i zgromadzenia – są pod baczną obserwacją bytów duchowych, zarówno tych, którzy pilnują w nim ustanowionego przez Boga porządku, jak i tych, dla których istnienie Kościoła jest zapowiedzią nadciągającej klęski. Niech jednak poznawanie niewidzialnego świata zawsze służy nam temu, byśmy coraz bardziej zbliżali się do Chrystusa. Obyśmy wszystko uznawali za stratę ze względu na ważność poznania Chrystusa Jezusa (Flp 3:8); wszak to Jemu poddani są aniołowie, władze oraz moce (1P 3:22).


  1. Wszystkie fragmenty Pisma Świętego pochodzą z: Biblia, to jest Pismo Święte Starego i Nowego Przymierza. Przekład dosłowny z języka hebrajskiego, aramejskiego i greckiego, z przypisami, Poznań 2019.
  2. Oczywiście, autorzy biblijni niejednokrotnie doświadczali również bezpośrednich, nadprzyrodzonych spotkań z Bogiem; jednak patrząc na cały proces powstawania Biblii, możemy stwierdzić, że były to raczej sytuacje wyjątkowe.
  • 11 Wpisów
  • 0 Komentarzy
Wikariusz Zboru Kościoła Chrześcijan Baptystów EXE w Gdańsku. Absolwent teologii na Wyższym Baptystycznym Seminarium Teologicznym w Warszawie oraz student amerykanistyki II stopnia na Uniwersytecie Gdańskim. Pasjonat wszystkiego, co związane z Bożym Słowem (w tym szczególnie z listami Pawła) oraz historią Bożego ludu. Prowadzi służbę Akademickich Spotkań Biblijnych w Trójmieście. Autor bloga "Coram Deo".