W środowiskach chrześcijańskich bardzo często powtarzamy maksymę: Miłość jest decyzją, a nie uczuciem. Przyznam, że w przeszłości trochę się na to zżymałem. Wydawało mi się, że takie postawienie sprawy nadmiernie deprecjonuje nasze emocje. Przecież kochać kogoś, to także darzyć go uczuciami. Trudno rozdzielić w miłości postawy i zachowania od uczuć, którymi darzymy kochaną osobę. 

Jednak wraz z upływem czasu coraz bardziej dostrzegam, że ta maksyma wyraża pewną ważną prawdę. Człowiek jest oczywiście istotą emocjonalną  i nie ma w tym nic złego. Miłość ma w sobie pierwiastek spontanicznego uczucia, który rodzi się naturalnie między ludźmi. Ale uczucia są niestałe. Opieranie miłości przede wszystkim na uczuciach nie wytrzymuje konfrontacji z naszym wrodzonym egoizmem. Miłość wymaga postawienia dobra drugiej osoby przed swoim. Rezygnacji z niektórych planów, nawyków, pragnień i przyjemności. Wysiłku wkładanego w budowanie więzi oraz porozumienia. Prawdziwa miłość ma swoją cenę.

Żadna miłość nie była jednak tak kosztowna, jak ta, o której apostoł Paweł pisał w Liście do Rzymian 5:5–11:

Nadzieja natomiast nie sprawia zawodu, bo miłość Boża jest wylana w naszych sercach przez Ducha Świętego, który został nam dany. Już bowiem Chrystus, gdy byliśmy bezsilni, w wyznaczonym czasie umarł za bezbożnych. Niełatwo jest zaś umrzeć za sprawiedliwego. Może jeszcze za dobrego ktoś odważy się umrzeć. Bóg natomiast okazuje nam swoją miłość przez to, że gdy byliśmy jeszcze grzesznikami, Chrystus za nas umarł. O wiele więc bardziej usprawiedliwieni, teraz, dzięki Jego krwi, zostaniemy przez Niego wybawieni od gniewu. Jeśli bowiem, będąc nieprzyjaciółmi, zostaliśmy pojednani z Bogiem przez śmierć Jego Syna, to o wiele bardziej, będąc pojednani, zostaniemy zbawieni przez Jego życie. I nie tylko to, ale i radujemy się w Bogu przez naszego Pana Jezusa Chrystusa, przez którego teraz uzyskaliśmy pojednanie. 

List św. Pawła do Rzymian 5:5–111

Apostoł Paweł dowodzi w tym fragmencie niezawodności nadziei chrześcijańskiej. Jego argumentacja ma charakter wnioskowania a fortiori, czyli takiego, które ma postać: jeżeli coś większego jest prawdą, to tym bardziej coś mniejszego. Apostoł dowodzi, że skoro Chrystus pojednał nas z Bogiem, kiedy byliśmy nieprzyjaciółmi Bożymi, to tym bardziej teraz — kiedy już jesteśmy przyjaciółmi Bożymi — możemy mieć pewność, że doprowadzi w nas dzieło zbawienia do końca. 

W tym wpisie chciałbym się jednak skupić na tylko jednym wątku w argumentacji apostoła Pawła: miłości okazanej nam przez Chrystusa. Paweł mówi najpierw, że nadzieja jest niezawodna, ponieważ miłość Boża została rozlana w naszych sercach (5:5). Następnie wyjaśnia, w jaki sposób ta miłość została nam okazana — Jezus Chrystus umarł za nas, kiedy byliśmy jeszcze bezsilni oraz bezbożni (5:6).

Śmierć w zastępstwie drugiej osoby pojawiała się w literaturze starożytnej. Profesor Simon Gathercole z Uniwersytetu Cambridge napisał książkę, w której analizuje przykłady takich śmierci2. Jednym z najbardziej znanych była Alkestis, o której traktuje tragedia Eurypidesa pod tymże tytułem. Bogowie oznajmili mężowi Alkestis, królowi Admetowi, że darują mu życie, jeżeli znajdzie kogoś, kto zgodzi się umrzeć zamiast niego. Nikt nie chciał się tego podjąć — nawet rodzice Admeta. Jedyną, która się na to zdecydowała, była Alkestis. Gdybyśmy patrzyli na tę historię współczesnymi oczami, to być może wydałaby się nam kiepską analogią do tego, o czym mówi św. Paweł. Czy Admet nie był złym człowiekiem, skoro pozwolił, żeby Alkestis umarła za niego? Jednak według standardów świata starożytnego Admet wcale nie był negatywną postacią. Potraktował ofiarę żony bardzo poważnie i opłakiwał ją do końca swojego życia. Alkestis poprosiła go, żeby dla dobra ich dzieci nie ożenił się ponownie. Admet nie tylko obiecał, że nie pojmie oficjalnej małżonki, ale przyrzekł Alkestis, że przez wzgląd na pamięć o niej nigdy nie będzie miał nawet konkubiny. Jego postępowanie pokazało, że był godny ofiary Alkestis. Jego żona oddała życie za kogoś, kto według standardów ówczesnej kultury był „dobrym człowiekiem”.  

Inna starożytna historia dotyczy pitagorejskiego filozofa Pytiasza, którego władca Syrakuz Dionizjusz skazał na śmierć za spiskowanie przeciw niemu. Pytiasz poprosił o odroczenie kary, żeby mógł załatwić swoje sprawy i jako porękę, że wróci, ofiarował swojego przyjaciela Damona. W razie, gdyby Pytiasz nie dotrzymał słowa, Damon miał oddać życie zamiast niego. Dionizjusz miał być pod tak wielkim wrażeniem tej przyjaźni, że uwolnił obu filozofów i zapragnął się z nimi zaprzyjaźnić. 

Te oraz inne przykłady poświęcenia życia za drugiego człowieka w literaturze starożytnej mają jednak jedną cechę wspólną. Zawsze motywacją jest miłość romantyczna, przyjaźń lub więzi pokrewieństwa. Starożytni filozofowie pochwalają oddanie życia ze względu na przyjaźń, ale ten najwyższy akt poświęcenia jest zrozumiały tylko wtedy, kiedy mamy szczególną więź z drugą osobą. Zastępcza śmierć zawsze musi być za kogoś, kto jest tego godny, za dobrego człowieka. To właśnie ma na myśli apostoł, kiedy mówi, że może jeszcze za dobrego ktoś odważy się umrzeć (5:7).

Miarą wielkości miłości Chrystusa do grzesznych ludzi jest cena, którą nasz Pan dobrowolnie zapłacił, żeby nas zbawić. Jednak ta miłość przekracza kategorie znane światu starożytnemu, ponieważ Jezus nie umarł za kogoś godnego takiego poświęcenia. Nie złożył ofiary ze względu na zobowiązania wynikające z zawartej wcześniej przyjaźni. Chrystus umarł za ludzi, którzy zasłużyli na śmierć. Poświęcił się dla zbawienia tych, którzy byli jego nieprzyjaciółmi. 


Powyższy wpis jest oparty na kazaniu na Wielki Piątek, którego można posłuchać na kanale parafii Ewangelicko-Prezbiteriańskiej Odkupiciela.


  1. Biblia Ekumeniczna to jest Pismo Święte Starego i Nowego Testamentu z Księgami Deuterokanonicznymi. Warszawa 2016. Wersja elektroniczna. 
  2. Simon J. Gathercole, Defending Substitution. An Essay on Atonement in Paul, Grand Rapids 2015. 
  • 50 Wpisów
  • 0 Komentarzy
Doktorant biblistyki na Uniwersytecie Oksfordzkim. Absolwent biblistyki na Uniwersytecie w Cambridge, teologii w Canadian Reformed Theological Seminary i hebraistyki w ramach MISH na Uniwersytecie Warszawskim. Miłośnik dobrej książki i dobrej kawy. Członek Kościoła Ewangelicko-Prezbiteriańskiego.