Recenzja: „Dlaczego wiara chrześcijańska wciąż ma sens” C. Stephena Evansa

Do ciekawszych nowości wydawniczych wśród książek chrześcijańskich w Polsce zaliczyć należy serię apologetyczną Fundacji Prodoteo. Znalazły się w niej uznane pozycje takich autorów jak Alister McGrath, Gregory Koukl oraz Peter Kreeft. Na uwagę zasługuje też seria Summa tej samej fundacji, w ramach której ukazały się m. in. książki Osa Guinessa, Petera Hitchensa (chrześcijanina i brata słynnego ateisty) oraz J. P. Morelanda.

Książka C. Stephena Evansa, którą dziś chciałbym przybliżyć i polecić uwadze czytelników NDJ, ukazała się w pierwszej ze wspomnianych serii. Profesor Evans wykłada filozofię na Uniwersytecie Baylora w Stanach Zjednoczonych. W swojej pracy naukowej zajmuje się głównie Kierkegaardem, filozofią religii i metaetyką. Dlaczego wiara chrześcijańska wciąż ma sens nie jest jednak pracą naukową, a raczej książką apologetyczną adresowaną do szerszego grona czytelników. 

Jak wyjaśnia sam Stephen Evans, książka powstała w reakcji na ruch nowego ateizmu, chociaż nie jest ona odpowiedzią na poszczególne twierdzenia nowych ateistów1. Ich krytyka chrześcijaństwa stanowi raczej punkt wyjścia do przyjrzenia się na nowo zagadnieniu racjonalności wiary w chrześcijańskiego Boga. Autor przedstawia nam swoją apologię wiary chrześcijańskiej, która jego zdaniem nie tylko jest racjonalna, ale też głęboko przekonująca.

Podejście Evansa wpisuje się w klasyczną apologetykę dwuetapową. Pierwszym etapem jest przedstawienie dowodów na istnienie Boga. Autor przyjmuje perspektywę reformowanej epistemologii Plantingi i Wolterstorffa2. W ramach tego stanowiska dowodzi, iż wiara w Boga może być podstawowym wierzeniem, które nie jest oparte o wnioskowanie lub argumentację, ale rodzi się bezpośrednio podobnie do wrażeń zmysłowych w odpowiedzi na „znaki” zostawione w świecie przez Stwórcę. Owe znaki, twierdzi Evans, mogą stać się przedmiotem refleksji i wtedy stają się dowodami w ścisłym sensie. Jednak wielu ludzi odbiera je w sposób intuicyjny i niezapośredniczony przez rozumowanie. 

Evans sądzi, że znaki wskazujące na istnienie Boga muszą cechować się dwiema rzeczami: (1) być powszechnie dostępne dla wszystkich ludzi oraz (2) dawać się odeprzeć. To drugie kryterium jest ciekawe i, jak sądzę, zgodne z naturą Bożego objawienia. Bóg mógłby zamanifestować swoje istnienie w sposób tak nieodparty, że nikt nie mógłby go odrzucić. Zamiast tego daje nam jednak wybór: możemy go szukać lub odrzucić. Bóg objawił się dość jasno, żeby wszyscy, którzy go szukają, mogli go znaleźć. Ale niewierzący zawsze znajdzie wymówkę, aby to objawienie odrzucić3. Evans w swojej książce omawia pięć takich znaków wskazujących na Boga:

  1. Zadziwienie kosmosem — poczucie podziwu dla świata oraz zdumienia tym, że istnieje coś, a nie nic. 
  2. Doświadczenie celowości porządku — wrażenie celowości w rzeczywistości, którego doświadczamy, gdy patrzymy na działanie przyrody itd. 
  3. Poczucie powinności moralnej — wdrukowane w naszą świadomość przekonanie, że mamy jakiś moralny obowiązek względem innych.
  4. Przekonanie o ludzkiej godności — powszechne poczucie, że każdy człowiek ma przyrodzoną godność.
  5. Doświadczenie radości — poczucie tęsknoty do absolutu, do głębszej, transcendentnej rzeczywistości.

Pierwszy etap rozumowania Evansa dowodzi, iż istnieje jakiś Bóg lub przynajmniej ponadnaturalna rzeczywistość. Nie dowodzi jednak konkretnie istnienia chrześcijańskiego Boga. Temu służy drugi etap argumentacji — dowodzenie w oparciu o samo-objawienie się Boga. Evans przekonuje, że Pismo Święte jest Bożym objawieniem. Argumentuje, że prawdziwości autentycznego Bożego objawienia nie da się dowieść poprzez zewnętrzną weryfikację jego treści (tj. np. wskazując, że treści zawarte w objawieniu są zgodne z tym, co wiemy z innych źródeł historycznych lub poprzez naukowe poznanie świata). Objawienie, jeżeli ma mieć wartość, musi objawiać nam coś, czego nie moglibyśmy wiedzieć w żaden inny sposób. Zatem musimy ocenić autentyczność objawienia w oparciu o inne kryteria niż to, czy jego treść da się potwierdzić w oparciu o jakieś zewnętrzne źródła. Sam Evans proponuje trzy kryteria: 

  1. Cuda będące Bożą pieczęcią potwierdzającą, iż objawienie pochodzi od niego.
  2. Paradoksalność objawienia.
  3. Egzystencjalną moc przemieniania życia. 

Najciekawszym z kryteriów, i chyba najbardziej intrygującą myślą w całej książce, jest kryterium paradoksalności zaczerpnięte z twórczości Sørena Kierkegaarda. Evans przekonuje za Kierkegaardem (ale też za św. Tomaszem z Akwinu), że prawdziwe Boże objawienie będzie zawierało prawdy trudne do przyjęcia dla ludzi. Jako ludzie jesteśmy ograniczeni i grzeszni. Należy wręcz zakładać, że jeżeli obcujemy z autentycznym Bożym objawieniem, to przynajmniej z początku nie wyda nam się ono atrakcyjne, ponieważ będzie wyzwaniem dla naszej wrodzonej grzeszności oraz skończoności. Jednak kiedy poznamy je bliżej, to co wcześniej było dla nas gorszące i trudne do przyjęcia, stanie się piękne i pełne głębi. 

Książka Evansa jest wartościowym wkładem w polskojęzyczną literaturę chrześcijańską. Autor rzeczowo i przekonująco przedstawia argumentację w duchu apologetyki klasycznej. Do zalet tej pozycji należy duża samoświadomość filozoficzna autora. Evans umieszcza swoją argumentację w kontekście dyskusji epistemologicznych, co nadaje jej niezbędnego zniuansowania. Należy także docenić, że jego argumentacja jest kompatybilna zarówno ze stanowiskiem kreacjonistów, jak i z teistyczną ewolucją (kreacjonizmem ewolucyjnym). Często zarówno chrześcijańscy autorzy, jak i nowi ateiści wydają się mniemać, że teoria ewolucji podważa chrześcijaństwo. Takie podejście myli jednak poznanie naukowe z metafizyką i etyką. Metoda naukowa jest ograniczona w swoim zakresie do rzeczywistości, którą można poznać empirycznie. Można za jej pomocą badać historię wszechświata (czym zajmuje się kosmologia) oraz historię życia na Ziemi (czego dotyczy teoria ewolucji), ale nie odpowiada ona na pytanie, dlaczego istnieje znana nam rzeczywistość. Nie można też naukowo orzekać, co jest dobre i złe lub jaki jest sens naszego życia. Takie pytania należą do dziedziny filozofii i religii. Evans słusznie wskazuje zatem, że przeświadczenie nowych ateistów, iż odkrycia naukowe zakwestionowały chrześcijaństwo, jest bezpodstawne.

Polski przekład oraz wydanie są na dobrym poziomie. Tłumaczenie w większości się broni, chociaż zdarzają się drobne potknięcia. Mnie raził m. in. kilkukrotnie pojawiający się termin brutalne fakty, który — jak przypuszczam — miał oddawać ang. brute facts. Pojęcie to należałoby raczej oddać jako nagie fakty (fakty, które nie mają żadnego wyjaśnienia). Wszystkie zastrzeżenia, jakie mógłbym mieć, są jednak drobne i nie ujmują wiele z wartości tej pozycji, którą z przyjemnością polecam czytelnikom NDJ. 


Recenzowana książka: C. Stephen Evans, Dlaczego wiara chrześcijańska wciąż ma sens, Warszawa 2020

  1. Nowy ateizm to ruch skupiony wokół twórczości Richarda Dawkina, Daniela Dennetta, Sama Harrisa i Christophera Hitchensa.
  2. Reformowana epistemologia (ang. reformed epistemology) to stanowisko epistemologiczne przyjęte przez Alvina Plantingę i Nicholasa Wolterstorffa, zgodnie z którym wiara w Boga może być epistemicznie podstawowym wierzeniem, którego nie trzeba uzasadniać dowodami opartymi o sądy logiczne.
  3. Na głębszym poziomie już samo pragnienie szukania Boga jest darem łaski Bożej. Nikt nie może zwrócić się do Boga, jeżeli nie zostanie wpierw pociągnięty przez Bożą łaskę. Jednak patrząc na to z ludzkiej perspektywy, widzimy dwie postawy: szukania Boga oraz odrzucania go.
  • 53 Wpisów
  • 0 Komentarzy
Doktorant biblistyki na Uniwersytecie Oksfordzkim. Absolwent biblistyki na Uniwersytecie w Cambridge, teologii w Canadian Reformed Theological Seminary i hebraistyki w ramach MISH na Uniwersytecie Warszawskim. Miłośnik dobrej książki i dobrej kawy. Członek Kościoła Ewangelicko-Prezbiteriańskiego.