Krótka historia dwóch marzeń

W 1971 roku John Lennon – gwiazda zespołu The Beatles – miał sen. Zamknąwszy oczy na rozpostartą naokoło powojenną rzeczywistość, ujrzał świat, w którym nie ma podziałów ani państw, nie ma po co zabijać ani umierać, nie ma ponadto żadnej religii, nie istnieje niebo ani piekło, a wszyscy ludzie żyją dniem dzisiejszym w absolutnym pokoju. W marzeniu sennym Lennona nie ma własności, chciwości ani głodu, wszyscy są sobie równi i dzielą się tym, co posiadają, w pozbawionym uprzedzeń braterstwie. Utwór ten, zatytułowany Imagine, kończy się refrenem, którego słowa na długo pozostają w umysłach słuchaczy:

Możesz mnie nazwać marzycielem
Ale nie jestem jedyna
Mam nadzieje, że któregoś dnia dołączysz do nas
A świat będzie żył w jedności1

Przypuszczam, że niemal każdy, kto miał możliwość słuchać piosenki Johna Lennona, nie mógł się oprzeć czasem nieuświadomionemu pragnieniu, aby zanucić ją chociaż przez moment. Raj, o którym śni piosenkarz, uwodzi naszą wyobraźnię pięknem i nęci nasz umysł prostotą, szczególnie wtedy, gdy sami poszukujemy drogi wyjścia z piętrzących się życiowych trudności i zastanawiamy się, czy szaleństwo, w którym tkwimy kiedykolwiek się skończy. Świat bez morderstw, chciwości i głodu – czy nie powinniśmy właśnie o tym marzyć?

Cudowny sen Johna Lennona nigdy się nie skończył. Podczas ceremonii otwarcia Zimowych Igrzysk Olimpijskich 2018 w Korei Południowej piosenka Imagine została odśpiewana z należytym nabożeństwem. Gdy kolejne strofy utworu zabierały zgromadzonych w Pjongczang w podróż po świecie marzeń, Kim Yo Jong, siostra przywódcy Korei Północnej – kraju, który jako jeden z nielicznych wytrwale próbuje urzeczywistnić sen Lennona, a mimo to wciąż znajduje wiele powodów, by zabijać i głodzić własnych obywateli – uświetniała wydarzenie swoją obecnością, okraszając promiennym uśmiechem i gorącymi oklaskami z wysokości loży o standardzie VIP.

Nie więcej niż dekadę przed Johnem Lennonem ktoś inny śnił podobny, a jednak nieco odmienny sen.

Miałem sen, iż pewnego dnia ten naród powstanie, aby żyć wedle prawdziwego znaczenia swego credo: „uważamy za prawdę oczywistą, że wszyscy ludzie zostali stworzeni równymi”. Miałem sen, że pewnego dnia na czerwonych wzgórzach Georgii synowie dawnych niewolników i synowie dawnych właścicieli niewolników będą mogli zasiąść razem przy braterskim stole. (…) Miałem sen, iż pewnego dnia moich czworo dzieci będzie żyło wśród narodu, w którym ludzi nie osądza się na podstawie koloru ich skóry, ale na podstawie tego, jacy są2.

Chociaż pastor Martin Luther King – podobnie jak John Lennon – marzył o wolności, równości i braterstwie, w jego śnie nie wypływały one z porzucenia wiary, ale raczej z jej urzeczywistnienia. Staje się to oczywiste, gdy pozwolimy, aby King opisał nam swój sen w zupełności:

Mam dziś marzenie! Mam marzenie, że pewnego dnia każda dolina będzie wyniesiona, każdy szczyt i góra obniżona, szorstkie miejsca wygładzone, krzywe wyprostowane, a chwała Pana objawiona i wszyscy ludzie to razem zobaczą. To nasza nadzieja. To jest wiara, z którą wrócę na Południe3.

Podobieństwa między Johnem Lennonem i Martinem Lutherem Kingiem nie kończą się na tym, że obaj odważyli się wejść w ramy swojego świata z kijem w poprzek w nadziei, iż pewnego dnia się rozszerzą. Obydwie postacie łączy coś jeszcze. 4 kwietnia 1968 roku King został znaleziony na balkonie z raną wlotową w okolicy prawej strony szyi i zmarł jeszcze tego samego wieczora w szpitalu. 8 grudnia 1980 roku Lennon został postrzelony w bramie swojego domu na Manhattanie, a wobec sporego ubytku krwi, lekarze mogli jedynie stwierdzić zgon i wydać komunikat o śmierci.

Czy brutalne zabójstwo autorów stanowi wymowne zaprzeczenie prawdziwości ich marzeń? Niezupełnie. Jedno z dwojga marzeń przecież się urzeczywistniło. Kto zatem miał rację: Lennon czy King? Czyj standard okazał się trwały i prawdziwy? Czyje marzenie jest ostatecznie godne przeżywania?

John Lennon mniemając, że droga do jedności wymaga zatarcia wszelkich granic, wyobrażał sobie świat czysty i jasny, bez różnic i podziałów, bez idei i standardów, bez reguł i norm. Punktem wyjścia do marzeń Lennona było wyeliminowanie jakichkolwiek idei w zupełnie nierealnym oczekiwaniu, że z natury dobry człowiek wykaże się odpowiedzialnością. Tylko dlatego, że John Lennon był w stanie sobie coś wyobrazić, nie oznaczało jeszcze, że istnieje choćby cień szansy na urzeczywistnienie. Świat marzeń Lennona – choć cudowny i pachnący – nie był bowiem konstruowany na jakimkolwiek racjonalnym fundamencie, ale unosił się w delikatnej bańce pseudo-prawdy, która została brutalnie i ostatecznie rozerwana w dniu jego śmierci. Człowiek okazał się dużo gorszy niż Lennon chciałby marzyć.

Stojąc w jaskrawym kontraście do naiwnego snu Lennona, marzenie Martina Luthera Kinga o zaprzestaniu segregacji rasowej urzeczywistniło się, gdyż w poprawny sposób diagnozowało fundamentalny problem świata, w którym żyjemy. Dla Kinga braterstwo nie było cnotą osiąganą na drodze porzucenia zasad, ale raczej ich odpowiedzialnego odnalezienia i konsekwentnego przestrzegania. King – w przeciwieństwie do Lennona – wyciągnął należyte wnioski z historii swojego wieku i rozumiał, że człowiek pozbawiony właściwych norm nie wyzwala z siebie tego, co najlepsze, ale raczej to, co najgorsze. I chociaż Martin Luther King również zginął tragiczną śmiercią, nie stanowiła ona smutnego zaprzeczenia jego marzeń, ale raczej najwyższe potwierdzenie ich prawdziwości: to, co w naszej rzeczywistości zostało zdeformowane, wyprostuje się dopiero wtedy, gdy wszyscy ludzie razem ujrzą chwałę Boga, ukazaną nam w doskonałym pięknie charakteru Jezusa Chrystusa. Tam, gdzie John Lennon tęsknił za upadkiem chrześcijańskiej wiary, Martin Luther King odważył się tęsknić za jej urzeczywistnieniem.


  1. Tekst online: J. Lennon, Imagine, [online], [dostęp: 05 marca 2021], Dostępny w internecie: <https://www.azlyrics.com/lyrics/johnlennon/imagine.html>; tłumaczenie własne..
  2. Tekst online: M.L. King, Cytaty, [online], [dostęp: 05 marca 2021], Dostępny w internecie: <https://lubimyczytac.pl/cytat/36919>.
  3. Tekst online: M.L. King, I have a dream, [online], [dostęp: 05 marca 2021], Dostępny w internecie: <http://www.przemowienia.pl/inne/przemowienia_slawnych/martin_luther_king_-_i_have_a_dream_waszyngton_1963_.html>.
Mateusz Jakubowski
  • 12 Posts
  • 0 Comments
Pastor Kościoła „Nowe Życie” w Polkowicach. Ukończył Akademię Górniczo-Hutniczą w Krakowie z wyróżnieniem Summa Cum Laude (2012) i Magna Cum Laude (2014), stopień doktora nauk technicznych uzyskał na Politechnice Wrocławskiej (2018). Absolwent apologetyki w RZIM Academy (2020; Atlanta, USA) obecnie aplikant teologii w Dallas Theological Seminary (Texas, USA). Wielokrotny laureat najbardziej prestiżowych krajowych stypendiów i nagród za osiągnięcia w nauce. Twórca portalu Myślę, więc Wierzę oraz redaktor portalu Należeć do Jezusa. Zainteresowany apologetyką klasyczną i teologią biblijną, a w szczególności: sensem życia, wiarygodnością chrześcijaństwa oraz wyjątkowością osoby Jezusa.