Nikogo już nie dziwi widok ludzi przyklejonych do ekranów smartfonów. Szacuje się, że przeciętny użytkownik spędza przed smartfonem 3 do 5 godzin dziennie1. Dużo z tego czasu upływa nam na scrollowaniu mediów społecznościowych lub włączaniu kolejnych filmów na YouTube. Współczesne platformy internetowe są projektowane w taki sposób, żeby nieustannie przykuwać naszą uwagę i uzależniać nas. Bombardują nas strumieniem nowych bodźców, dostarczają natychmiastowej gratyfikacji, symulują prawdziwe interakcje społeczne. Myślę, że większość z nas intuicyjnie zdaje sobie sprawę, że mamy problem ze smartfonami i mediami społecznościowymi. Sądzę jednak, że jest to tylko jeden z aspektów współczesnego świata, który przyzwyczaja nas do natychmiastowej gratyfikacji. 

Kilka lat temu ogromne wrażenie zrobiła na mnie książka Neila Postmana Zabawić się na śmierć: dyskurs publiczny w epoce show-businessu. Postman napisał tę książkę w 1985 roku. Analizuje w niej różne sposoby, na które telewizja jako nowe medium zmieniła świat. Dowodzi, że media bardzo wpływają na naszą percepcję rzeczywistości. Rewolucją w postrzeganiu rzeczywistości przez ludzi było upowszechnienie się telegrafu, które pozwoliło na masowy i szybki dostęp do informacji z odległych zakątów świata. Jednak telewizja przyniosła jeszcze dalej idące zmiany, m. in. przenosząc ciężar dyskursu publicznego z argumentów na emocje. Telewizja bowiem w znacznie większym stopniu niż dostępne wcześniej media (np. gazety, radio) polega na pierwszych wrażeniach, wymusza krótsze wypowiedzi, które bardziej odwołują się do uczuć. 

Myślę, że internet spotęgował niektóre oddziaływania telewizji. Informacja dalej dociera do nas niemal natychmiast, a o naszą uwagę w zalewie nowin walczą bardzo emocjonalne narracje, które jakoś porządkują ten przytłaczający świat. Internet kształtuje nas też na inne sposoby. Bardzo wiele rzeczy, które kiedyś wymagały czasu i wysiłku, teraz możemy dostać nieomal natychmiast. Za pomocą odpowiedniej strony lub aplikacji możemy załatwić wszystko od złożenia PIT-u po zakupy. W dobie kurierów i Amazon Prime’a denerwuje nas, gdy musimy czekać na paczkę dłużej niż jeden dzień. Nawet randkowanie coraz częściej sprowadza się do przesuwania palcem w prawo i lewo w odpowiedniej aplikacji. 

Nie jestem rzecznikiem cofania świata do tyłu. Internet, media społecznościowe i różne udogodnienia współczesnego świata mają wiele oczywistych zalet. Jednak ze względu na to, że tak wiele rzeczy odbywa się dziś łatwo i natychmiastowo, powinniśmy tym bardziej starać się kultywować cnotę cierpliwości. Wszystko bowiem, co naprawdę ważne i cenne, wymaga czasu i oddania. Opanowanie nowej umiejętności jest poprzedzone długotrwałymi wysiłkami. Niezależnie od tego, czy mówimy o programowaniu, szydełkowaniu, czy nauce języka, wszystkie te reczy wymagają czasu. Podobnie jest z poznaniem drugiej osoby i zbudowaniem więzi. Dojrzałe relacje nie powstają natychmiast, ale są budowane dzięki rozmowom i spędzaniu razem czasu. 

Pismo Święte podaje nam wiele przykładów sytuacji, w których Pan Bóg kazał ludziom czekać. Mojżesz przez czterdzieści lat był pasterzem wśród Midianitów, zanim Bóg powołał go, żeby wyprowadził jego lud z Egiptu. Jezus przed rozpoczęciem swojej publicznej służby udaje się na pustynię, żeby przez czterdzieści dni pościć się i modlić. Abraham otrzymuje obiecanego potomka w swojej starości i po latach oczekiwań. Apostołowie dostają przy wniebowstąpieniu Jezusa polecenie, żeby wrócili do Jerozolimy i oczekiwali zstąpienia Ducha Świętego. Cała ludzkość, wreszcie, przez tysiące lat oczekiwała zbawienia, a Kościół od dwóch tysięcy lat wyczekuje powrotu Chrystusa. 

Można powiedzieć, że czekanie ma szczególną rolę w Bożej ekonomii. Pan Bóg bardzo ceni sobie pedagogiczną rolę oczekiwania. Korzysta z tego narzędzia, kiedy chce nam uświadomić, jak cenny jest dar, który nam obiecał. Ale sięga też po oczekiwanie, kiedy chce ludzi przygotować do nowej roli, do której ich powołuje. Autor listu do Hebrajczyków w jedenastym rozdziale przedstawia wiarę jako pewność tego, czego nie widzimy. Bohaterami wiary byli ludzie, którzy uchwycili się Bożych obietnic i wiernie oczekiwali na ich ziszczenie. 

Cierpliwość jest przede wszystkim cechą samego Boga. Angielski teolog John Webster pisze, że: Cierpliwość jest własnością Bożej natury oraz jego zewnętrznych dzieł. (…) W swoim zewnętrznym działaniu, Boża cierpliwość jest realizacją jego nieskończonej suwerenności i dobroci w relacji do stworzenia 2. Bóg, przekonuje Webster, stworzył nas z rozmysłem jako istoty istniejące w czasie. Bóg cierpliwie daje nam ten czas i „czeka” na nas, gdy się rozwijamy i wzrastamy. Bóg wykazuje się też cierpliwością wobec nas, gdy grzeszymy i nie karze nas od razu, ale daje nam przestrzeń do nawrócenia. 

Cierpliwość jest także cechą odnowionej ludzkiej natury. W tym sensie chrześcijańska cierpliwość jest jakościowo różna od cierpliwości, którą może cechować się upadła ludzka natura. Chrześcijańska cierpliwość jest owocem Ducha Świętego (Ga 5:22), a więc czymś przynależnym nowemu stworzeniu. Webster w swoim rozważaniu wskazuje kilka cech, które wyróżniają chrześcijańską cierpliwość. Przede wszystkim cechuje ją poleganie na łasce i działaniu Ducha. Chrześcijanin ma świadomość, że cierpliwość jako owoc Ducha Świętego nie jest wrodzona, ale jest darem łaski. Chrześcijańska cierpliwość, po drugie, kieruje się przykładem cierpliwości Chrystusowej (2 Tes 3:5). Wytrwałość Chrystusa w cierpieniach stanowi dla nas szczególny przykład do naśladowania. Po trzecie chrześcijańska cierpliwość nie jest rezygnacją wobec trudności, ale przyjęciem perspektywy zaufania do Boga. Trudności, których doświadczamy, nie mogą nam odebrać Bożej miłości. Po czwarte, pisze Webster, chrześcijańska cierpliwość jest wytrwałością. Chrześcijanin wyczekuje nowego stworzenia i naprawy świata. Nawet wobec doczesnie nieusuwalnego problemu, np. nieuleczalnej choroby, chrześcijanin może zachować postawę nadziei, ponieważ oczekuje odnowy stworzenia.

Myślę, że wszyscy zgodzilibyśmy się, że bycie cierpliwym nie jest łatwe. Widzimy to w różnych dziedzinach naszego życia. Z jednej strony mamy wszystkie sytuacje, w których musimy wytrwać w jakiejś pracy lub wysiłku, który przynosi nam korzyść dopiero w długiej perspektywie. Odłożenie gratyfikacji na później wymaga od nas silnej woli. Z drugiej strony, natomiast, cierpliwość niekiedy potrzebna jest w wyczekiwaniu. Dłużą nam się dni rozłąki z bliskimi nam ludźmi. Bardzo trudno jest zmagać się z przewlekłą chorobą i czekać z nadzieją, że kiedyś będzie lepiej. Albo też, co gorsza, znosić chorobę bez perspektywy na powrót do zdrowia. Podczas takiego oczekiwania dużym wyzwaniem jest poleganie na Bogu. Łatwo powiedzieć, że ufa się Bogu, gdy wszystko nam się układa. O wiele trudniej jest mu zaufać, kiedy na naszej drodze piętrzą się zmagania. Apostołowie zgodnie piszą, że cierpliwość (gr. hypomene) kształtuje się przez próby i trudności: 

A nie tylko to, chlubimy się też z ucisków, wiedząc, że ucisk wywołuje cierpliwość (gr. hypomene), a cierpliwość doświadczenie, doświadczenie zaś nadzieję; a nadzieja nie zawodzi, bo miłość Boża rozlana jest w sercach naszych przez Ducha Świętego, który nam jest dany.

Rz 5:3–53

Poczytujcie to sobie za najwyższą radość, bracia moi, gdy rozmaite próby przechodzicie, wiedząc, że doświadczenie wiary waszej sprawia wytrwałość (gr. hypomene), wytrwałość zaś niech prowadzi do dzieła doskonałego, abyście byli doskonali i nienaganni, nie mający żadnych braków.

Jk 1:3–5

Oczywiście próby na naszej drodze stawia sam Pan Bóg. Nie powinniśmy ich szukać na siłę, ale możemy być pewni, że prędzej czy później pojawią się w naszym życiu. Myślę jednak, że we współczesnym świecie powinniśmy dołożyć starań, żeby wzrastać w cierpliwości w tym zakresie, w jakim mamy możliwość. W czasach natychmiastowej gratyfikacji powinniśmy szczególnie cenić sobie te rzeczy, które nie przychodzą łatwo. Umiejętności, które nabywamy mozolnie. Relacje, które budujemy latami. Kościoły, które budowały całe pokolenia przed nami. We współczesnym świecie szczególnego sensu nabierają też dyscypliny życia duchowego, które wymagają od nas wyrzeczeń, oczekiwania i systematyczności. Do takich dyscyplin duchowych bez wątpienia należy post, ale też wierność w modlitwie, wierność w czytaniu Bożego Słowa, wierność w uczęszczaniu na nabożeństwa. Wreszcie wierność w odkładaniu telefonu, żeby poświęcić czas rzeczom ważniejszym. Przemyślenie naszej relacji z mediami społecznościowymi i właściwe wykorzystywanie naszego czasu.

Przede wszystkim jednak pamiętajmy, że chrześcijańska cierpliwość jest owocem Ducha Świętego. Tak rozumiana cierpliwość jest zatem darem łaski, który otrzymujemy dzięki relacji z Jezusem Chrystusem i który wzrasta wraz z naszą relacją z Jezusem. Im lepiej poznajemy naszego Pana, tym bardziej uczymy się, że we wszystkich okolicznościach możemy na nim polegać. Tym bardziej także uświadamiamy sobie, że nic nie oddzieli nas od miłości Chrystusowej. 


  1. Podsumowanie problemu uzależnienia od smartfonów i mediów społecznościowych można znaleźć np. w tekście Bartosza Paszczy, Cywilizacja braku skupienia. Jak walczyć z uzależnieniem od smartfona [online], Klub Jagielloński, [dostęp: 21.09.2022] Dostępny w internecie: <https://klubjagiellonski.pl/2018/04/04/cywilizacja-braku-skupienia-jak-walczyc-z-uzaleznieniem-od-smartfona/>.
  2. John Webster, The Fruit of the Spirit 5: Patience [online], Reformation21, [dostęp: 21.09.2022]. Dostępny w internecie: <https://www.reformation21.org/articles/the-fruit-of-the-spirit-5-patience.php>. Tłum. własne.
  3. Wszystkie cytaty biblijne podaję za Biblią Warszawską: Biblia, to jest Pismo Święte Starego i Nowego Testamentu. Towarzystwo Biblijne w Polsce. Warszawa 1996.
  • 64 Wpisów
  • 0 Komentarzy
Doktorant biblistyki na Uniwersytecie Oksfordzkim. Absolwent biblistyki na Uniwersytecie w Cambridge, teologii w Canadian Reformed Theological Seminary i hebraistyki w ramach MISH na Uniwersytecie Warszawskim. Miłośnik dobrej książki i dobrej kawy. Członek Kościoła Ewangelicko-Prezbiteriańskiego.