Czterdzieści lat na pustyni (cz. 2/2)

W pierwszej części tekstu przyjrzeliśmy się trzynastemu rozdziałowi Księgi Liczb oraz początkowi rozdziału czternastego. Mojżesz na polecenie Boga wysłał do Kanaanu dwunastu zwiadowców, którzy mieli zbadać ziemię obiecaną i określić jej siłę militarną, by Izraelici mogli przygotować się do podboju. Okazało się jednak, że aż dziesięciu z tych, którzy udali się na przeszpiegi, patrzyło tylko oczami ciała: ujrzawszy mieszkających w Kanaanie olbrzymów oraz potężne umocnienia, zaczęło zniechęcać swoich rodaków do wzięcia udziału w świętej wojnie. Jedynie Kaleb i Jozue, pamiętający o Bożej obietnicy ochrony i patrzący oczami wiary, starali się powstrzymać Izraelitów przed odrzuceniem przywództwa Mojżesza i powrotem do Egiptu. W drugiej części tekstu przyjrzymy się pozostałej części rozdziału czternastego, opowiadającej o Bożej interwencji, wstawiennictwie Mojżesza, ukaraniu buntowników i pozornym opamiętaniu.

W Księdze Liczb 14:10-12 czytamy:

Lecz całe zgromadzenie powiedziało, aby ich ukamienować. Wtedy wszystkim synom Izraela ukazała się w namiocie spotkania chwała JHWH. Wówczas JHWH powiedział do Mojżesza: Jak długo ten lud będzie Mną pogardzać? I jak długo nie będą Mi wierzyć pomimo wszystkich znaków, których dokonałem wśród nich? Uderzę go zarazą i wydziedziczę go, a ciebie uczynię narodem większym i liczniejszym niż oni.1

Bóg w krytycznym momencie wkracza więc do akcji i przemawia do Mojżesza. Zapowiada zniszczenie całego narodu i zbudowanie ludu przymierza od zera, z potomstwa swojego proroka; tym samym groził w dniu, gdy Izraelici uczynili sobie złotego cielca (Wj 32:9-10). Jednak, tak samo jak wtedy, Mojżesz wstawia się za swoimi rodakami. Czytamy o tym w wersetach 13-19:

Lecz Mojżesz powiedział do JHWH: Gdy wtedy Egipcjanie usłyszą – bo przecież wywiodłeś ten lud w swojej mocy spośród nich – to powiedzą [o tym] mieszkańcom tej ziemi. [A ci] usłyszeli, że Ty, JHWH, jesteś pośród tego ludu, że oko w oko Ty, JHWH, ukazujesz się im i że Twój obłok stoi nad nimi – że w słupie obłoku kroczysz przed nimi za dnia, a w słupie ognia nocą. Jeśli więc uśmiercisz ten lud do ostatniego człowieka, to narody, które słyszały wieść o Tobie, powiedzą: Ponieważ JHWH nie był w stanie wprowadzić tego ludu do ziemi, którą im przysiągł, to wybił ich na pustyni. Teraz więc niech się, proszę, okaże moc mojego Pana, tak jak oznajmiłeś w słowach: JHWH powściągliwy w gniewie i wielce łaskawy, przebaczający winę i przestępstwo, [który] nigdy nie pozostawia bez kary, lecz nawiedza winę ojców na synach do trzeciego i do czwartego [pokolenia]. Przebacz, proszę, winę tego ludu, według wielkości Twojej łaski, jak już odpuszczałeś temu ludowi od [czasu jego wyjścia z] Egiptu aż dotąd.

Modląc się i prosząc o ocalenie buntowników, Mojżesz posługuje się dwoma argumentami. Po pierwsze, odwołuje się do Bożej chwały. Jeśli JHWH wygubi swój lud, który wyprowadził wcześniej z Egiptu, Jego chwała i moc zostaną podważone w oczach pozostałych narodów. A przecież to właśnie Boża chwała – ukazanie pełni własnej wspaniałości – jest ostatecznym celem Boga we wszystkim, co czyni. Mojżesz jest tego świadom; co więcej, również dla niego chwała JHWH jest najwyższą wartością. Dlatego może modlić się w taki sposób, jak to czyni. Po drugie, Mojżesz powołuje się na Boże Słowo. Mówiąc o charakterze swojego Pana, cytuje Jego własne słowa, które usłyszał w trzydziestym czwartym rozdziale Księgi Wyjścia. Skoro JHWH jest Bogiem powściągliwym w gniewie, łaskawym i przebaczającym, Mojżesz może modlić się o okazanie łaski dla niewiernego Izraela.

Modlitwa Mojżesza jest przykładem tego, o czym w swoim liście pisze apostoł Jan: A to jest ta ufna odwaga, którą mamy względem Niego, że jeśli o coś prosimy zgodnie z Jego wolą, słucha nas (1 J 5:14). By modlić się zgodnie z Bożą wolą, nie trzeba zgadywać, czego Bóg wymaga od nas w konkretnej sytuacji, ani czekać na jakieś szczególne objawienie, z którego dowiemy się, o co możemy prosić. Poznaniem Bożej woli jest tutaj raczej znajomość Słowa Bożego, na której możemy opierać znajomość Bożego charakteru. Wiedząc, jaki Bóg jest, możemy prosić Go o to, co będzie Mu miłe.

Miła Bogu była modlitwa Mojżesza i dlatego zostaje wysłuchana: naród izraelski nie zostanie zniszczony. Nie oznacza to jednak, że nie poniesie żadnych konsekwencji swojego buntu. Czytamy o tym dalej, w wersetach 20-38:

A JHWH powiedział: Przebaczyłem – według twego słowa. Ale – jak Ja żyję i [jak] cała ziemia jest pełna chwały JHWH – że żaden z tych ludzi, którzy widzieli moją chwałę i moje znaki, których dokonywałem w Egipcie i na pustyni – a już po dziesięciokroć wystawiali Mnie na próbę i nie słuchali mojego głosu – nie zobaczy ziemi, którą przysiągłem ich ojcom. Żaden z tych, którzy Mnie znieważyli, nie zobaczy jej. Jednak mojego sługę Kaleba, za to, że jest w nim inny duch i całkowicie był za Mną, wprowadzę do ziemi, do której poszedł, i jego potomstwo ją posiądzie. Skoro więc Amalek i Kananejczyk ma mieszkać w dolinie, zawróćcie jutro i wyruszcie na pustynię, w drogę [ku] Morzu Czerwonemu.
JHWH przemówił ponadto do Mojżesza i do Aarona tymi słowy: Jak długo jeszcze to niegodziwe zgromadzenie będzie szemrać przeciwko Mnie? Słyszałem narzekających synów Izraela, [wiem], jak szemrają przeciwko Mnie! Powiedz im: Jak Ja żyję – oświadczenie JHWH – uczynię wam tak, jak mówiliście w mojej obecności. Na tej pustyni padną wasze trupy i wszyscy spisani spośród was, w pełnej liczbie, od dwudziestego roku życia wzwyż – którzy szemraliście przeciw Mnie, nie wejdziecie wy do ziemi, co do której podniosłem moją rękę, że osiedlę was w niej, za wyjątkiem Kaleba, syna Jefunego, i Jozuego, syna Nuna. Za to wasze dzieci, o których mówiliście, że staną się łupem, te wprowadzę i one poznają ziemię, którą wy pogardziliście. Co do was więc, wasze trupy padną na tej pustyni, a wasi synowie będą pasterzami na pustyni przez czterdzieści lat i poniosą karę za waszą niewierność, aż w pełni padną wasze trupy na pustyni. W liczbie dni szpiegowania przez was ziemi, [to jest w liczbie] czterdziestu dni, dzień za rok, przez czterdzieści lat, będziecie ponosić karę za wasze winy i doznacie mojej niechęci. Ja, JHWH, powiedziałem tak i tak postąpię z całym tym niegodziwym zgromadzeniem, które zmówiło się przeciw Mnie. Na tej pustyni wyginą do ostatniego i tu pomrą!
Mężczyźni zaś, których Mojżesz wysłał, aby wyszpiegowali ziemię, a którzy, gdy wrócili, przez rozgłaszanie złej wieści o ziemi podburzyli całe zgromadzenie do szemrania przeciw niemu, ci mężczyźni, którzy roznosili złą wieść o ziemi, pomarli przed obliczem JHWH z powodu plagi. Tylko Jozue, syn Nuna, i Kaleb, syn Jefunego, pozostali przy życiu spośród tych mężczyzn, którzy poszli na przeszpiegi do ziemi.

Konsekwencje buntu Izraelitów są więc bardzo poważne – poważniejsze niż wszystko, co spotkało ich do tej pory. Całe pokolenie – wszyscy ci, którzy stanęli u granic ziemi obiecanej i odmówili wejścia do niej, zamiast tego pragnąc powrócić do Egiptu – musi wymrzeć. Bóg mówi tutaj o wszystkich powyżej dwudziestego roku życia, ponieważ to właśnie tę grupę objął spis, o którym czytamy na początku Księgi Liczb; to właśnie ci Izraelici mieli stanąć do walki o Kanaan. Ponieważ jednak złożyli broń, zostają skazani na dożywotnie błąkanie się po pustyni. Ich dzieci, wraz z Jozuem i Kalebem, wejdą do ziemi obiecanej, jednak wszyscy pozostali nie doczekają spełnienia Bożych obietnic. Przez dziesiątki lat będą wędrować między Egiptem a Kanaanem, aż zabierze ich śmierć. Koniec końców Boży plan się wypełni i obietnice zostaną zrealizowane. Jednak oni przez swoją niewiarę z tego planu wypadli.

Natomiast na zwiadowców – tych, którzy jako przywódcy wywarli destrukcyjny wpływ na całą resztę ludu – kara spada od razu. Jest tak dlatego, że spoczywała na nich szczególna odpowiedzialność. Zarówno w starym, jak i w nowym przymierzu obowiązuje zasada, że od tych, którym wiele powierzono, Bóg wymaga więcej.

Co pokazuje nam cała ta sytuacja? Przede wszystkim to, że jeśli trwasz w niewierze – nie zmagając się ze swoimi słabościami, lecz pozostając biernym – Bóg nie będzie ci dawał kolejnych szans w nieskończoność. Buntującym się Izraelitom Bóg wielokrotnie okazywał swą łaskę; jak sam mówi, już po dziesięciokroć wystawiali Mnie na próbę i nie słuchali mojego głosu (w. 22). Nadszedł jednak moment, w którym czas pobłażliwości się skończył. I mnie samego, zanim się nawróciłem, Bóg cierpliwie znosił przez piętnaście lat, aż dzięki działaniu Jego łaski uwierzyłem w Chrystusa. Tak samo każdemu z nas, każdego kolejnego dnia, Bóg daje szansę na opamiętanie – ale nie czyni tego bez końca. Pewnego dnia staniemy przy granicy, tak jak Izraelici. Obudzimy się rano jak każdego innego dnia, prawdopodobnie nieświadomi tego, że będzie to ostatni dzień naszego życia – i zarazem ostatnia szansa na to, by pojednać się z Bogiem.

Patrząc na Izraelitów stojących u bram Kanaanu, możemy być pewni, że każdego z nich Bóg ostatecznie rozliczy indywidualnie, nie kierując się odpowiedzialnością zbiorową. Jednak w tamtym momencie, jeśli chodzi o wejście do ziemi obiecanej, swoją szansę utracili. Pomimo tego, dowiedziawszy się o Bożym wyroku, postanowili odwrócić skutki swojego buntu na własną rękę. O tej rozpaczliwej próbie opowiada ostatnia część omawianego przez nas tekstu – wersety 39-45:

A gdy Mojżesz oznajmił te słowa wszystkim synom Izraela, lud bardzo się zasmucił. [Ludzie] zatem wstali wcześnie rano i wyszli na skraj góry, mówiąc: Oto jesteśmy i chcemy wyruszyć do tego miejsca, o którym mówił JHWH, bo zgrzeszyliśmy. Lecz Mojżesz powiedział: Dlaczego to chcecie przekroczyć rozkaz JHWH? To się nie powiedzie. Nie wyruszajcie, gdyż nie ma JHWH pośród was! [Nie idźcie], abyście nie zostali pobici przed obliczem waszych wrogów. Gdyż Amalek i Kananejczyk są tam przed wami i padniecie od miecza, ponieważ odwróciliście się od [kroczenia] za JHWH – i JHWH nie będzie z wami. Uparli się jednak, by wejść na skraj góry, choć skrzynia Przymierza JHWH ani Mojżesz nie opuścili obozu. I zszedł Amalek i Kananejczyk, mieszkaniec tej góry, i pobili ich – i bili aż po Chormę.

Obserwujemy więc tutaj coś, co można by nazwać nawróceniem lub opamiętaniem. Izraelici przyjmują do wiadomości, że zgrzeszyli, i pragną to naprawić. Cały problem polega jednak na tym, że chcą to zrobić o własnych siłach i na własnych warunkach. Zamiar uporządkowania relacji z Bogiem i zajęcia ziemi obiecanej okazuje się być kolejnym przejawem nieposłuszeństwa. Można by powiedzieć, że wpadają ze skrajności w skrajność: najpierw, gdy Bóg był z nimi, nie chcieli walczyć – teraz zaś chcą ruszyć na pole bitwy, choć Boga z nimi nie ma. Dlatego skazani są na własne, dość mizerne możliwości. I ponoszą sromotną porażkę.

Z obydwu przejawów nieposłuszeństwa Izraelitów – tego, gdy przerazili się wieściami o obwarowanych miastach i olbrzymach, zapominając, że mają po swojej stronie potężnego Boga, oraz tego, gdy lekkomyślnie ruszyli na wrogów potężniejszych od siebie – płynie jeden wniosek: pytanie, czy Bóg błogosławi to, co robisz, jest najważniejszym pytaniem, jakie możesz sobie zadać w każdej sytuacji w swoim życiu. To, czy Bóg jest z tobą, jest najważniejszym czynnikiem każdego równania, które musisz w życiu rozwiązać.

My tymczasem potrafimy zwracać uwagę na tysiąc różnych spraw, tylko nie na tę jedną, najważniejszą. Bywa, że widzimy przed sobą wielkie wyzwania – własne słabości lub zewnętrzne problemy – i choć teoretycznie wiemy, że Bóg jest z nami, zupełnie nie bierzemy tego pod uwagę w tym, jak całą sytuację postrzegamy; ta prawda nie wpływa na nasze serce. Nie chodzi rzecz jasna o to, że jako chrześcijanie powinniśmy w każdej sytuacji być pewni powodzenia (tak jakby wierzący sportowcy wygrywali każde zawody z niewierzącymi). Jeśli jednak mamy przekonanie, że to, co zamierzamy, jest zgodne z Bożą wolą (wypływającą z Jego charakteru i objawioną w Piśmie Świętym), to po prostu musi się to udać, w taki czy inny sposób. Przecież Bogu udaje się wszystko!

Z drugiej strony bywa jednak i tak, że pragniemy bohatersko rozwiązywać problemy po swojemu, na własną rękę. Zdarza się, że człowiek uświadamia sobie, jak beznadziejnie ułożyło się jego życie, i postanawia je naprawić, postrzegając chrześcijaństwo i relacje z wierzącymi jako narzędzie do osiągnięcia tego celu. Zaczyna przychodzić do kościoła, więcej się uśmiecha, porzuca złe nawyki… ogólnie rzecz biorąc, staje się dużo przyjemniejszy w odbiorze. Każda z tych rzeczy jest dobra, jednak żadna z nich sama w sobie nie jest oznaką nawrócenia. Chodząc do kościoła z uśmiechem na twarzy i prowadząc życie przykładnego obywatela, wciąż można stawiać na szczycie swojej hierarchii wartości coś zupełnie innego niż miłość do Jezusa Chrystusa: akceptować te Jego nauki, które wydają się nam pożyteczne, i postrzegać Go jako środek do obranego przez siebie celu. Nawrócenie to nie rozpoczęcie programu samodzielnej naprawy swojego życia, lecz całkowite poddanie się Bogu, przyjęcie Jego woli oraz uznanie, że to On wie, jak wszystko powinno wyglądać, i to On musi mnie zmienić.

W pierwszej części tekstu zauważyliśmy, że historia Izraela została spisana w Starym Testamencie dla naszego pouczenia (zob. 1 Kor 10:11): składa się z opisów rzeczywistych wydarzeń, jednak czytamy ją nie po to, by zaspokoić swoją ciekawość historyczną, lecz po to, by coś się w nas zmieniło. Jednak zmiana ta dokonuje się w nas nie tylko poprzez uczenie się na błędach minionych pokoleń. Gdyby tak było, ostatecznie bylibyśmy zdani na własne siły i skazani na to, by tamte błędy powtarzać. Apostoł Paweł napisał jednak: Cokolwiek bowiem uprzednio napisano, napisano dla naszego pouczenia, abyśmy przez wytrwałość i przez pociechę [płynącą z] Pism mieli nadzieję (Rz 15:4). Treścią tej nadziei jest Jezus Chrystus. To na Niego wskazuje całe Pismo i wszystkie historie, które w nim odnajdujemy. Izrael wielokrotnie zawodził w wierności Bogu, przez co został skazany na czterdziestoletnią wędrówkę po pustyni. Jednak Chrystus przyszedł na świat jako nowy i lepszy Izrael. Poszcząc na pustyni przez czterdzieści dni, poddawany próbom, ze wszystkiego wyszedł zwycięsko. Zwieńczeniem Jego świętego życia było zaś to, że umarł za nas na krzyżu, po czym powstał do nowego życia, byśmy i my mogli nowego życia doświadczyć. To właśnie jest najważniejsze przesłanie całej Biblii: mamy nie podjąć takie czy inne postanowienia i w ten sposób naprawić swoje życie, lecz poddać się Bożej woli i wierzyć w Tego, który przyszedł, by wprowadzić nas do ostatecznej ziemi obiecanej – nowego nieba i nowej ziemi (Ap 21:1).


  1. Wszystkie fragmenty Pisma Świętego pochodzą z: Biblia, to jest Pismo Święte Starego i Nowego Przymierza. Przekład dosłowny z języka hebrajskiego, aramejskiego i greckiego, z przypisami, Poznań 2019.
  • 36 Wpisów
  • 0 Komentarzy
Wikariusz Zboru Kościoła Chrześcijan Baptystów EXE w Gdańsku. Absolwent teologii na Wyższym Baptystycznym Seminarium Teologicznym w Warszawie oraz amerykanistyki na Uniwersytecie Gdańskim. Pasjonat wszystkiego, co związane z Bożym Słowem oraz historią Bożego ludu. Prowadzi służbę Akademickich Spotkań Biblijnych w Trójmieście. Autor bloga "Coram Deo".