Tata-pastor vs Biblie dla dzieci

Jestem rodzicem trójki małych dzieci. Moim największym pragnieniem życiowym jest to, aby moje dzieci były zbawione i poniosły dalej dziedzictwo wiary swoich rodziców i dziadków. Moją najczęstszą modlitwą jest to by Basia, Hania i Tadzik pewnego dnia odpowiedzieli na wezwanie Ewangelii. W związku z tym razem z moją żoną staramy się być dla nich jak najlepszym świadectwem wiary poprzez naszą codzienność, jak również razem z dziećmi każdego dnia się modlimy i uczymy je prawd chrześcijańskich. Stałym elementem naszych wieczorów jest wspólne czytanie Biblii. Jako młody rodzic staję przed dylematem dotyczącym tego, jaką Biblię z nimi czytać? Na polskim rynku wydawniczym można obecnie znaleźć conajmniej kilkadziesiąt tzw. Biblii dla dzieci, wydanych w ostatnich kilku latach. Nie przypadkowo pojawił we wcześniejszym zdaniu skrót „tzw”. Większość pozycji, które umieszcza się w kategorii Biblii dla dzieci, niewiele ma wspólnego z Pismem Świętym. Zdecydowana większość z nich to luźne parafrazy szeroko okraszone kolorowymi ilustracjami, w których niejednokrotnie zakończenie w wersji dziecięcej różni się od wersji Słowa Bożego. Dlatego dylemat dotyczący wyboru solidnych lektur odzwierciedlających sedno nauczania Pisma Świętego jest poważny. Myślę, że przez nasz dom przewinęło się ok. 15-20 różnych wersji takich „Biblii”. W tym, krótkim artykule chcę się podzielić kilkoma swoimi uwagami dotyczącymi czytania różnych wersji Biblii z dziećmi oraz przedstawię 5 moich ulubionych książek, przy czym będą to egzemplarze odpowiednie głównie dla dzieci w wieku przedszkolnym, choć nie tylko. Mam nadzieję, że ten tekst może się okazać pomocny przy dokonywaniu zakupów świątecznych lub urodzinowych. Jeśli chcesz kupić Biblię dla dzieci, to kup solidną! Zestawienie to będzie zupełnie subiektywne i żadne z poleceń nie jest sponsorowane w jakikolwiek sposób. 

Rozpocznę jednak od tego, że dzieci rozumieją pełen tekst Pisma Świętego! Po przeczytaniu różnych egzemplarzy Biblii dla dzieci w ostatnich tygodniach czytamy… Biblię warszawską. Taką zwykłą, „dla dorosłych”, a w zasadzie to dla każdego. Przez wieki nie było czegoś takiego jak “Biblia dla dzieci”, a chrześcijaństwo się rozwijało we wspaniały sposób, dlaczego zatem nie czytać z dziećmi tego samego, co czytam ja i moja żona? Czy Duch Święty dokonując natchnienia autorów chciał, aby to, co oni zapiszą, było zrozumiałe tylko dla tych, którzy skończą szkołę podstawową? Bynajmniej! Nie chcę traktować dzieci jako tych, dla których Biblia nie jest zrozumiała, bo to przecież nie prawda. Słyszą ją czytaną na nabożeństwie, czytamy ją wspólnie czasami przy różnych okazjach w czasie rodzinnych świąt i urodzin. Dlaczego nie mielibyśmy jej czytać przed snem? Zaczęliśmy od Ewangelii Jana. Czytam zazwyczaj kilkanaście wersetów – jeden spójny fragment. Czasami zmieniam słowa na takie, które będą bardziej zrozumiałe. Następnie razem omawiamy ten fragment i szukamy odpowiedzi na trzy pytania: „1. Co ten fragment mówi o Bogu/Jezusie? 2. Co ten fragment mówi o ludziach? 3. Jaka płynie z tego lekcja dla nas?”. Dzieci potrafią ten tekst zrozumieć i wyciągnąć wnioski. Od jakiegoś czasu “Biblie dla dzieci” stały się dla nas uzupełnieniem właściwego tekstu Pisma Świętego, a nie jego zastępstwem. 

Mam problem z wieloma Bibliami dla dzieci, bo mnóstwo z nich może być szkodliwe, a nie pomocne dla dziecka. Oto pięć powodów, które często odpychają mnie od Biblii dla dzieci:

  1. Historie w nich zawarte często nie odpowiadają temu, co znajdziemy w Piśmie Świętym lub są niepełne. Dobrym przykładem jest historia Jonasza, która często kończy się na tym, że Niniwa nawróciła się do Boga. Brak jest zazwyczaj rozdziału 4, który jest znacznie mniej sielankowy. Myślę, że przez takie podejście sami podważamy autorytet Pisma Świętego, wycinając z niego różne fragmenty, które nam się nie podobają i nie pasuję do ładnej wizji świata, który w rzeczywistości nie istnieje. Pół-prawda to całe kłamstwo, a z pewnością nie chcę okłamywać dzieci w najważniejszych kwestiach życiowych, jakimi jest wiara i wynikający z niej szacunek do Biblii. Chcę mądrze rozmawiać o trudnych fragmentach Biblii, a nie zakłamywać rzeczywistość. 
  2. Historie w Bibliach dla dzieci są często moralistyczne. Ich morał jest taki sam jak w bajkach dla dzieci. Uczą one dobrego zachowania, a nie tego, co jest sednem chrześcijaństwa – Ewangelii: prawdy o Bogu, o człowieku, o Jezusie, o grzechu, łasce i wierze. Niestety zazwyczaj w Bibliach dla dzieci w rozdziale o królowej Esterze zastosowaniem jest to, aby być odważnym, a sednem opowieści o Królu Dawidzie jest to, by nie bać się przeciwności. O ile chcę, aby moje dzieci były odważne i stawiały czoło przeciwnościom, o tyle mogą o tym przeczytać w prawie każdej bajce dla dzieci. Historie Estery i Dawida są czymś znacznie większym – powiązane są z historią zbawienia, mówią przede wszystkim o wielkim ratunku jaki Bóg realizuje, aby pojednać ze sobą człowieka. O tym nie mówią inne książki dla dzieci, a właśnie ta opowieść jest najważniejszą historią na świecie, w której my również uczestniczymy.
  3. Biblie dla dzieci często nieświadomie uczą teologii sukcesu poprzez swoje moralistyczne zastosowanie. Bardzo często zastosowaniem i morałem w Bibliach dla dzieci jest to, że jeśli będziesz posłuszny Bogu, to On będzie cię błogosławił; jeśli będziesz się o coś modlił to On to spełni; jeśli będziesz się starał to On nagrodzi twoje starania; a wszyscy żyją długo i szczęśliwie…
  4. Biblie dla dzieci niestety często skupiają się tylko na narracyjnych fragmentach Biblii i zupełnie pomijają inne gatunki literackie takie jak poezja, proroctwa czy listy. Niestety większość Nowego Testamentu w Bibliach dla dzieci to obrazy z Ewangelii, kilka z Dziejów Apostolskich i na koniec jedna czy dwie strony z Apokalipsy. 
  5. Biblie dla dzieci często mają rysunki, które sprawiają, że nie różnią się prawie niczym od bajek dla dzieci. Prawie w każdej Biblii dla dzieci żyrafie wystaje głowa przez dach arki, a Noe macha do nas przez otwarte okno z gołębiem siedzącym mu na ramieniu z zieloną gałązką w dziobie. Szczęśliwy Jonasz stoi na brzegu morza, a w tle uśmiechnięty wieloryb wyrzuca fontannę wody w górę. Rozumiem zamysł autora i potrzebę kolorowych obrazków cieszących oko, jednak rzeczywistość miała się zupełnie inaczej. Rozumiem, że priorytetem w opowiadaniach dla 3-latków nie jest realistyczne namalowana scena kiedy to na słowo Elizeusza dwa niedźwiedzie rozszarpały czterdziestu dwóch młodzieńców nabijających się z łysiny proroka, ale nie warto wychylać wahadła również w drugą stronę, nieświadomie podważając rzeczywistość historii biblijnych przez infantylne obrazki. 

Lubię zatem takie książki, które nie oszukują dziecka w kwestii swej kompletności i rzeczywistości oraz przede wszystkim odnoszą się do historii zbawienia i całego przesłania Biblii, którego sednem jest Jezus. Nie wskazują one na nas, ale mówią o Bogu i o zbawieniu, wszak to jest właśnie przesłanie Słowa Bożego. Takie pozycje chętnie czytam dzieciom i omawiam je razem z nimi. To dobrze gdy Estera i Dawid są bohaterami dzieci, ale niech ich bohaterstwo wskazuje na tego, o którym jest cała Biblia, na tego, który jest bohaterem i sednem życia rodziców naszych dzieci – Jezusa Chrystusa. 

Przechodzę zatem do pięciu moich ulubionych książek z kategorii “Biblii dla dzieci”, przy czym na tym etapie życia interesują mnie książki, które trafią do przedszkolaków, choć większość z tych, które polecę, będzie rownież odpowiednia dla starszych dzieci. 

  1. „Z Jezusem przez Biblię,” Sally Lloyd-Jones, wyd. Aetos Media.

Zdecydowanie moja ulubiona książka w tej kategorii, którą polecam również dorosłym, którzy chcą zrozumieć fabułę Biblii jako jednej spójnej księgi. Każda historia w tej lekturze wskazuje na Jezusa i wielki plan zbawienia. Do tego “ciekawa kreska” ilustratora i nieszablonowe podejście do tworzenia rysunków. Rozdziały są dosyć mocno rozbudowane, ale nie na tyle, by znudzić dziecko. Książka z pewnością trafi również do dzieci znacznie starszych niż przedszkolaki. Rewelacja! 

2. „Najpiękniejsza historia,” Kevin DeYoung, wyd. MW Books.

Książka krótsza od tej, którą polecałem wcześniej, ale skupiona na podobnym koncepcie – opowiada przesłanie całej Biblii, skupione na Jezusie i zbawieniu, a nie moralizujące historie pojedynczych postaci. Autorem książki jest jeden z moich ulubionych kaznodziejów, świetny teolog i ojciec dziewiątki dzieci! Zatem człowiek mający ogromne doświadczenie w tym, co niezbędne dla napisania dobrej książki dla dzieci o zbawieniu. Ilustracje są nieco abstrakcyjne, zupełnie inne od tych, które można spotkać w pozostałych Bibliach dla dzieci, dlatego jest to książka dla małych artystów lub starszych dzieciaków, które zrozumieją zamysł artysty, a nie jedynie prosty rysunek. 

3. „Wielka Opowieść. Historia Biblijna dla dzieci,” David Helm, wyd. Słowo Prawdy

Założenie książki podobne do dwóch poprzednich – pokazać historię zbawienia i spójną fabułę całej Biblii. Lektura dla najmłodszych czytelników ze względu na bardzo duże i dosyć proste obrazki z małą ilością tekstu. Zainteresuje te dzieciaki, dla których dwie powyższe propozycje mogły by być za trudne lub za długie. Minusem jest duży format i spora objętość, przez co książka dużo waży i łatwo ją zniszczyć ciągnąć za kartki. Książka coraz trudniej osiągalna w zakupach online, jednak bardzo ważna do zdobycia dla rodziców najmłodszych dzieci. 

4. „Biblia dla dzieci. Lektura na każdy dzień,” B. J. Van Wijk, wyd. Fundacja Johna Bunyana

Lektura odrębna od pozostałych, bowiem jest to książka, która jest podzielona na 365 rozdziałów – po jednym na każdy dzień roku. Na jednej stronie mamy tekst biblijny, na drugiej ładnie namalowany obrazek. Ze względu na swoją objętość opowiada wiele mało znanych historii z Biblii – w jakiej innej Biblii dla dzieci znajdziecie np. historię Ehuda lub Soboru w Jerozolimie? Posiada też odnośniki do konkretnych wersetów biblijnych, na który bazowany jest każdy rozdział książki, więc można do nich zajrzeć, aby rozbudować opowieść. Regularnie w rozdziałach ze Starego Testamentu odnosi się do osoby Jezusa Chrystusa. Podobnie jak przy „Wielkiej opowieści,” książka jest dosyć ciężka przez co łatwa do zniszczenia przez małe dzieci.

5.  „Biblia Ekumeniczna z ilustracjami,” wyd. Towarzystwo Biblijne w Polsce

Pełen tekst Biblii Ekumenicznej bez ksiąg deuterokanonicznych, ozdobiony przepięknymi ilustracjami. Jeszcze nie czytałem go z dzieciakami, bo to wydanie jest dla mnie nowością, ale już wiem, że zagości ono u nas na długo. Biblia Ekumeniczna to obecnie moje ulubione tłumaczenie Pisma Świętego, więc zapewne zacznę je czytać z dziećmi w miejsce archaicznej dla nich Biblii Warszawskiej. Pod względem estetyki ilustracje zdecydowanie trafiają w mój gust. Na końcu załączonych jest kilkanaście map i ilustracji. Rzecz warta polecenia dla czytelników w każdym wieku. 

Na pewno istnieją jeszcze na polskim rynku wydawniczym inne dobre pozycje w tej kategorii, ale opisałem jedynie te, z którymi miałem styczność i uznałem je za wartościowe. Zachęcam zatem siebie i ciebie do poszukiwania takich właśnie Biblii dla dzieci!

  • 21 Wpisów
  • 0 Komentarzy
Szczęśliwy mąż Dominiki oraz tata Basi, Hani i Tadeusza. Pastor misyjny zaangażowany w zakładanie nowego zboru w Bydgoszczy. Asystent w Katedrze Teologii Systematycznej w Wyższym Baptystycznym Seminarium Teologicznym. Absolwent WBST i Chrześcijańskiej Akademii Teologicznej. Od dekady zaangażowany w służbę Duszpasterstwa Młodzieży przy KChB. Lubi dobrą książkę, piłkę nożną i bushcraft.