Kto i dlaczego zwolnił Jonathana Edwardsa?

Jonathan Edwards, żyjący w latach 1703-1758, uznawany jest za największego teologa i filozofa Ameryki kolonialnej, a niekiedy za najważniejszego myśliciela w całej amerykańskiej historii. Był pastorem – najpierw prezbiteriańskim, później kongregacjonalnym – pisarzem, kaznodzieją przebudzeniowym, misjonarzem wśród Indian oraz rektorem uczelni. Jako jeden z najbardziej wpływowych działaczy religijnych w świecie anglosaskim XVIII wieku1, już za życia zdobył międzynarodową sławę. Z jednej strony jego dzieła dorównywały – a zdaniem niektórych, przewyższały – poziomem dziełom innych pisarzy epoki oświecenia, z drugiej zaś – całe życie pozostawał oddany doktrynom i wartościom konserwatywnego chrześcijaństwa w jego ewangelikalnym nurcie, podkreślającym wagę osobistego nawrócenia. Najsłynniejszym kazaniem Edwardsa, obecnym do dzisiaj w programie nauczania amerykańskich szkół średnich2, jest wystąpienie pt. Grzesznicy w rękach rozgniewanego Boga, ukazujące straszliwe niebezpieczeństwo potępienia nieustannie wiszące nad wszystkimi, którzy nie pojednali się z Bogiem przez wiarę w Jezusa Chrystusa. Z powodu tego kazania często postrzega się Edwardsa przez pryzmat strasznych i bardzo plastycznych opisów niebezpieczeństw grożących niepokutującym grzesznikom; w rzeczywistości jednak o wiele więcej energii poświęcał on w swoich dziełach opisywaniu wspaniałości Boga i szczęścia, które mogą w Nim odnaleźć ci, którzy odwrócili się od swojego grzechu.

W kontekście tego wszystkiego zdumiewający może być fakt, że zbór w nowoangielskim mieście Northampton – gdzie Edwards służył jako pastor przez dwadzieścia trzy lata i gdzie był jednym z głównych Bożych narzędzi w doprowadzeniu do wielkiego ożywienia religijnego – w roku 1750 podjął decyzję o zwolnieniu go z obowiązków duszpasterskich. Co było powodem tej zaskakującej decyzji? Czy Edwards sam był sobie winny przez swoją nieustępliwość i radykalizm, czy raczej to kongregacja okazała się ślepa na to, jak wielkiego kaznodzieję, duszpasterza i teologa traci? W niniejszym artykule omówię krótko życie Jonathana Edwardsa i przyjrzę się bliżej okolicznościom jego wydalenia z urzędu pastora w Northampton, by następnie dokonać próby oceny całej sytuacji i udzielenia odpowiedzi na postawione wyżej pytania.

Kontekst historyczny

Jonathan Edwards urodził się w 1703 roku jako syn pastora Timothy’ego Edwardsa oraz Esther Stoddard Edwards, córki pastora Solomona Stoddarda, urzędującego w mieście Northampton. Od początku przygotowywany do objęcia stanowiska duchownego, w wieku dwunastu lat został przyjęty na niedawno założoną uczelnię Yale. Po ukończeniu studiów, lecz jeszcze przed napisaniem pracy magisterskiej, dwudziestoletni Edwards został zaproszony do objęcia posady pastora w Kościele prezbiteriańskim. Następnie przez krótki czas służył w innym zborze, po czym na kolejne dwa lata został wykładowcą w Yale. Jego kariera akademicka została jednak przerwana, gdy w 1726 roku został zaproszony do Northampton, gdzie został asystentem swojego starzejącego się dziadka, pastora Stoddarda, stojącego na czele kilkusetosobowego zboru i cieszącego się ogromnym autorytetem w całej Nowej Anglii. Po śmierci Stoddarda Edwards został jego następcą. Pomimo niewielkiej ekspresji w głoszeniu kazań – miał zwyczaj czytać je z kartki3 – wywierał ogromny wpływ na swoich słuchaczy; to w czasie jego służby miały w tych okolicach miejsce wielkie przebudzenia, między innymi w latach 1734-35. Pełnił swoją służbę do roku 1750, kiedy to – co zostanie szerzej opisane poniżej – zbór przegłosował wydalenie go ze stanowiska; z decyzją tą nie zgadzało się jedynie 10% zgromadzonych4. Pomimo tego, na prośbę zboru, Edwards głosił kazania w Northampton i mieszkał na plebanii przez kolejne piętnaście miesięcy5. Następnie przeprowadził się na zachód od miasta, do Stockbridge, gdzie objął stanowisko pastora, zajmując się równocześnie pracą misyjną wśród Indian. Spędził tam około siedem lat; przez ostatnie kilka miesięcy życia mieszkał natomiast w Princeton, gdzie pełnił funkcję rektora tamtejszej uczelni. Zmarł w roku 1758, po przyjęciu szczepionki na ospę, z powodu zanieczyszczonej surowicy. Przeżył pięćdziesiąt cztery lata.

Gorszące książki

Czynniki, które spowodowały konflikt między Edwardsem a jego kongregacją i w końcu doprowadziły do wydalenia go z urzędu, były złożone; Mark Dever wymienia nierozważne decyzje duszpasterskie Edwardsa, dyskusje na temat wysokości jego wynagrodzenia, wywołane zazdrością niesnaski w mieście, dość zachowawczy sposób bycia pastora oraz długotrwałe napięcia wewnątrz jego własnej rodziny6. Jednak szczególnie negatywne skutki miała tak zwana „sprawa gorszących książek” w roku 1744, w tym poradnika autorstwa Thomasa Dawkesa, The Midwife Rightly Instructed: or, The Way, which all Women Desirous to Learn, Should Take, to Acquire the True Knowledge and Be Successful in the Practice of, the Art od Midwifery [Dobrze wyszkolona położna, lub: Droga, którą powinny podążyć wszystkie chętne do nauki kobiety, by posiąść rzetelną wiedzę na temat sztuki położnictwa i z powodzeniem ją praktykować]7. Jak czytamy w przedmowie do amerykańskiego wydania Wyboru pism Edwardsa:

Zaczęło się od tego, że przyłapano grono młodzieńców, z których wielu było synami wpływowych rodziców, na lekturze ilustrowanych książek o położnictwie. Czytali tę literaturę w celach lubieżnych i wykorzystywali do naigrywania się z młodych mieszkanek Northampton. Edwards, rozgniewany zachowaniem chłopców, wszczął procedurę dyscyplinarną. Niestety, w swej gorliwości jednakowo potraktował na przesłuchaniu winnych i świadków, czym ściągnął na siebie gniew kilku rodzin uwikłanych w tę sprawę oraz innych wpływowych przedstawicieli miejscowej społeczności, którym naraził się już wcześniej swymi wystąpieniami piętnującymi pychę i materializm.8

Między pastorem a jego zborownikami zaczął narastać konflikt, który zaognił się kilka lat później, gdy Edwards zaczął podnosić wymagania wobec kandydatów do członkostwa w Kościele i przystępowania do sakramentu Wieczerzy Pańskiej. By jednak zrozumieć kontekst całego sporu, trzeba się cofnąć o kilkadziesiąt lat.

Połowiczne Przymierze

W roku 1662 zbory kongregacjonalne w Nowej Anglii przyjęły rozwiązanie, w ramach którego „częściowe” członkostwo w Kościele mogły uzyskać osoby, które nie złożyły wyznania wiary i świadectwa nawrócenia ani nie wykazywały oznak osobistej pobożności (o ile nie były zamieszane w skandale obyczajowe); to częściowe członkostwo polegało między innymi na tym, że dzieci takich członków mogły zostać ochrzczone, jednak oni sami nie byli dopuszczani do Wieczerzy Pańskiej. Rozwiązanie to było określane mianem „Połowicznego Przymierza” (ang. The Half-Way Covenant)9. Jednym ze zborów odrzucających Połowiczne Przymierze był zbór w Northampton; kiedy jednak w 1669 przywództwo nad nim objął Solomon Stoddard, dziadek Edwardsa, również tam wprowadzono nowe zasady. W ciągu kilkudziesięciu kolejnych lat liczba „połowicznych” członków przerosła jednak liczbę tych, którzy byli dopuszczeni do Stołu Pańskiego. W związku z tym Stoddard wprowadził kolejne rozwiązanie, jeszcze bardziej liberalne, w ramach którego do Wieczerzy mieli być dopuszczani również ci, którzy nie złożyli wyznania wiary. Funkcjonowało ono przez kolejne lata, również w roku 1727, kiedy Edwards objął posadę asystenta swojego dziadka, jak i później, za pastoratu samego Edwardsa. Stopniowo jednak nowy pastor zaczął dochodzić do wniosku, że zasady te są niebiblijne, i w roku 1748 po raz pierwszy zażądał wyznania wiary od mężczyzny ubiegającego się o członkostwo w zborze i dostęp do Stołu Pańskiego. Mężczyzna ów uważał się za pobożnego człowieka, jednak nie chciał określać się mianem chrześcijanina10 (sic!). Tak rozpoczęła się kontrowersja trwająca kolejne dwa lata; Edwards, odrzuciwszy Połowiczne Przymierze (co oznaczało, że nie chciał już udzielać chrztu dzieciom osób nienawróconych), spotykał się z coraz większym sprzeciwem ze strony członków swojego zboru, postrzegających go jako zbyt radykalnego. W roku 1749 pisał do zaprzyjaźnionego pastora:

Najważniejsza sporna kwestia związana z moimi przekonaniami dotyczy chrztu. Wydaje mi się, że mój zbór dopiero po upływie długiego czasu i z wielkimi oporami zgodziłby się na ostrzejsze wymogi dopuszczenia do stołu Pańskiego, choć nie mam pewności. (…) Gdyby mój zbór postanowił mnie usunąć, moja sytuacja stałaby się bardzo trudna. Jest mało możliwe, bym mógł pracować na rzecz bliźnich w jakikolwiek inny sposób lub też zarabiać na życie, podejmując się innej pracy. (…) Wszędzie dokoła mam licznych wrogów, którzy nienawidzą mnie za moje ścisłe zasady, zapał, nieugiętą postawę itp. (…) Mam wrażenie, jakbym się zbliżał do krawędzi przepaści, ale nie mam innego wyjścia niż iść dalej z zasłoniętymi oczami, to jest zamykając oczy na wszystko inne oprócz dowodów Bożego planu i woli oraz oprócz ścieżki wyznaczonej mi przez moją posługę, którą pragnę wypełniać z najwyższym oddaniem.11

Niestety, sytuacji Edwardsa nie uratowała ani książka wydana w tym samym roku, w której bronił swoich poglądów, ani seria wykładów wygłoszona kilka miesięcy później. W czerwcu 1750 roku rada duchownych z okolicznych zborów zatwierdziła decyzję zboru i Edwards został zwolniony z urzędu pastora w Northampton.

Czy można było tego uniknąć?

Oczywiście, Jonathan Edwards nie był pastorem doskonałym; jak każdy duchowny, nawet największy umysł Ameryki kolonialnej miał wiele przywar, które mogły dawać się we znaki członkom jego kongregacji. Z pewnością mógłby być bardziej wrażliwy i ostrożny w postępowaniu wobec świadków w sprawie dotyczącej „gorszących książek”; powinien był włożyć więcej starań o to, by niesłusznie nie podważać reputacji tych, którzy nie byli w całej sytuacji winni. Mimo tego nie ulega wątpliwości, zwłaszcza z perspektywy wielu lat, że zborownicy w Northampton popełnili wielki błąd, dobrowolnie rezygnując z nauczania i przewodnictwa człowieka tak wybitnego jak Jonathan Edwards. Nie narzucono im nagle wyjątkowego rygoru moralnego, lecz zaczęto znów oczekiwać, by kandydaci do członkostwa w Kościele i Stołu Pańskiego wykazywali oznaki nawrócenia, co dla każdego konserwatywnego protestanta jest dzisiaj kryterium zupełnie oczywistym. Kościół, który traktuje jako swoich członków osoby jawnie nieprzyznające się do wiary chrześcijańskiej, na równi z tymi, którzy tę wiarę wyznają i praktykują, jedną nogą przekracza już granicę oddzielającą go od niemającego nic wspólnego z Bogiem świata. Edwards znalazł się więc w sytuacji bez wyjścia: nie było możliwe, by człowiek taki jak on do końca życia tłumił w sobie wątpliwości co do liberalnych praktyk swojego dziadka, a jednocześnie nie mógł oczekiwać, że zbór, który w pewnym momencie składał się w dużej części z osób praktycznie niewierzących, zgodzi się na podniesienie wymagań do niezbędnego minimum.

Jaka więc płynie z tego lekcja dla Kościoła w XXI wieku? Należy w naszych zborach dbać o biblijne rozumienie nawrócenia, Kościoła i członkostwa w lokalnej wspólnocie. Tylko wtedy, gdy kwestie te będą przez wszystkich właściwie rozumiane, będzie można uniknąć sytuacji, w których owce zostają przegłosowane przez kozły i zbór pozbywa się pasterzy pokroju wybitnego Jonathana Edwardsa.


Ten artykuł możesz przeczytać także na moim blogu: Coram Deo.


  1. Jonathan Edwards – Wybór pism, red. John Smith, Harry Stout i Kenneth Minkema, Katowice 2014, s. 1.
  2. A God-Entranced Vision of All Things. The Legacy of Jonathan Edwars, red. John Piper i Justin Taylor, Wheaton 2004, s. 14-15.
  3. E. Cairns, Z chrześcijaństwem przez wieki, Katowice 2003, s. 382.
  4. M. Dever, How Jonathan Edwards Was Fired, and Why It’s Important for Us Today, [w:] A God-Entranced Vision…, s. 129.
  5. Tamże, s. 135.
  6. Tamże, s. 131.
  7. Jonathan Edwards – Wybór pism, s. 213.
  8. Tamże, s. 17.
  9. M. Dever, How Jonathan Edwards Was Fired…, w: A God-Entranced Vision…, s. 129-130.
  10. Tamże, s. 133.
  11. Jonathan Edwards – Wybór pism, s. 353.
Filip Kegel
  • 2 Wpisów
  • 0 Komentarzy
Absolwent teologii na Wyższym Baptystycznym Seminarium Teologicznym w Warszawie. Pasjonat wszystkiego, co związane z Bogiem, Jego Słowem (w tym szczególnie z listami Pawła) oraz historią Jego ludu. Udziela się jako kaznodzieja, głównie w Kościele EXE w Gdańsku, oraz współprowadzi służbę Akademickich Spotkań Biblijnych w Trójmieście. Autor bloga "Coram Deo".