Credo apostolskie #11: Wierzę w życie wieczne

Dochodzimy dzisiaj do ostatnich słów Credo apostolskiego: Wierzę w (…) ciała zmartwychwstanie, żywot wieczny. Wraz ze słowami, na które rzuciliśmy już przedtem okiem: [Jezus] przyjdzie sądzić żywych i umarłych, kierują one naszą uwagę na fakt, że historia świata, jaki znamy, pewnego dnia dobiegnie końca. Dojdzie do tego jednak nie przez zmiany klimatyczne, wybuch potężnej bomby atomowej lub wypalenie się Słońca. Koniec świata będzie związany z powrotem Jezusa Chrystusa.

Powtórne przyjście Jezusa – nazywane też paruzją – będzie miało zupełnie inny charakter niż Jego pierwsze przyjście. Po raz pierwszy przyszedł po kryjomu, a świadkami Jego narodzin była grupa pasterzy; po raz drugi przyjdzie w sposób widzialny dla całego świata. Po raz pierwszy przyszedł jako uniżony sługa; po raz drugi przyjdzie jako wywyższony Pan. Po raz pierwszy przyszedł do swego, swoi Go jednak nie przyjęli (J 1:111); po raz drugi przyjdzie jako Król, który podporządkuje sobie cały świat. Po raz pierwszy przyszedł, by dać się osądzić w nasze miejsce; po raz drugi przyjdzie, by przeprowadzić sąd nad żywymi i umarłymi. Po raz pierwszy przyszedł, by umrzeć za nasze grzechy; po raz drugi przyjdzie, by położyć kres śmierci, a nas obdarzyć pełnią zbawienia. Nie pozostanie nic, co nie byłoby Mu poddane.

Przyglądaliśmy się już z bliska zmartwychwstaniu Jezusa. Jednak słowa o zmartwychwstaniu ciała, które dzisiaj rozważamy, odnoszą się do naszego zmartwychwstania, które nastąpi w dniu Jego powrotu. Ponieważ Bóg stworzył ludzi do życia w materialnych ciałach, a śmierć – oddzielenie duszy od ciała – dotknęła nas dopiero jako konsekwencja odwrócenia się od Niego, ostateczną nadzieją zbawionych nie jest niematerialna egzystencja w niebie, do którego trafiamy po śmierci, lecz zmartwychwstanie: całkiem dosłowny powrót do życia, ponowne zjednoczenie duszy z ciałem – ciałem, które otrzyma jednak inne cechy niż te, które ma obecnie. Zmartwychwstałe ciała ludzi zbawionych będą podobne do uwielbionego ciała Jezusa – nieśmiertelne, doskonałe i niezniszczalne. Właśnie wtedy wypełni się zapowiedź apostoła Pawła o czekającym nas odkupieniu ciała (Rz 8:23). Jest to ważne między innymi w kontekście twierdzeń tzw. ewangelistów sukcesu, głoszących, że każdy chrześcijanin może już w tym życiu być wolny od wszelkich chorób, a nawet ubóstwa i jakichkolwiek innych niepowodzeń. To prawda, Jezus umarł również po to, aby uwolnić nas od wszelkiego fizycznego cierpienia, jednak pełnię owoców Jego ofiary otrzymamy dopiero wtedy, gdy powróci – nie wcześniej.

Omawiając prawdę o zmartwychwstaniu ciała, należy też zwrócić uwagę, że do życia powrócą również ludzie niewierzący. Ich zmartwychwstanie będzie miało jednak inny charakter niż nasze: powstaną oni na zniewagi i wieczne odrzucenie, jak zapowiada prorok Daniel (Dn 12:2). Następstwem zmartwychwstania wszystkich ludzi, jacy kiedykolwiek żyli, będzie sąd ostateczny. Ci, którzy przyjęli ratunek oferowany przez Jezusa, zostaną wywyższeni i obdarzeni chwałą, natomiast ci, którzy Go odrzucili, usłyszą wyrok wiecznego potępienia.

Chociaż powrót Jezusa wydaje się być czymś zupełnie nierzeczywistym, zupełnie fantastycznym – w obydwu tego słowa znaczeniach – to mamy pewność, że nastąpi, że z każdym dniem jest coraz bliżej, ponieważ zapewnia nas o tym Bóg w swoim Słowie. Powtórne przyjście Jezusa jest częścią Dobrej Nowiny tak samo jak Jego śmierć i zmartwychwstanie. Ponieważ wiemy, że Jezus powróci, nasze życie ma sens. Paradoksalnie, to właśnie przekonanie o tym, że ten świat się kiedyś skończy, daje nam siłę, by walczyć o ludzi i okazywać miłość – ponieważ zło nie będzie miało ostatniego słowa, a wszystkie nasze starania, jeśli podejmowaliśmy je w wierności Bogu, wydadzą swoje owoce w wieczności.

Ostatecznie Chrystus doprowadzi całą rzeczywistość do stanu docelowego, który Apokalipsa Jana nazywa nowym niebem i nową ziemią. Będzie to świat wolny od grzechu, cierpienia i śmierci – świat, w którym bez żadnych przeszkód będziemy mogli oglądać Bożą chwałę i cieszyć się nią bez końca. W całej pełni doświadczymy wtedy życia wiecznego, którym już teraz może częściowo cieszyć się każdy, kto zaufał Jezusowi.

Na koniec warto poświęcić chwilę temu, czy jesteśmy w stanie przewidzieć, kiedy dokładnie nastąpi Jego powtórne przyjście. Eschatologia, czyli gałąź teologii zajmująca się sprawami ostatecznymi, cieszy się niesłabnącym zainteresowaniem kolejnych pokoleń chrześcijan. Być może jest tak dlatego, że pozostawia ona dużo miejsca na kreatywność w formułowaniu nowych poglądów – ostatecznie to dopiero przyszłość zweryfikuje, kto miał rację, a kto się mylił. Mamy więc w chrześcijaństwie różne poglądy dotyczące tego, jak interpretować proroctwa Starego Testamentu lub Apokalipsę, jak postrzegać Antychrysta, czym miał być zapowiadany przez Jezusa wielki ucisk albo kiedy nastanie – lub nastało – tysiącletnie panowanie Chrystusa. Dyskusje o tych wszystkich sprawach ciągną się bez końca. Choć mogą one przynosić nam pewien pożytek – lub przynajmniej pobudzać wyobraźnię – to w tym wszystkim musimy pamiętać, że jednej rzeczy robić nam nie wolno: nie powinniśmy próbować wyznaczyć daty powtórnego przyjścia Jezusa. Ci, którzy to robią, opierają się na domysłach, kompromitują się, gdy ich zapowiedzi okazują się fałszywe, prowadzą na manowce swoich wyznawców, a przede wszystkim ignorują słowa samego Jezusa, który powiedział, że tego dnia ani tej godziny nikt nie zna: ani aniołowie w niebie, ani Syn – tylko Ojciec (Mt 24:36). Nie wiemy, kiedy Jezus powróci – i tak właśnie powinno być! Bóg nie zapomniał umieścić tej daty w Biblii; On chciał, żebyśmy, jeśli chodzi o tę sprawę, pozostali w niewiedzy. Po zesłaniu Ducha Świętego kolejnym wielkim wydarzeniem w historii zbawienia będzie powrót Jezusa, już nic ważniejszego nas od niego nie dzieli, więc niezależnie od tego, czy nastąpi on za rok, czy za kolejne dwa tysiące lat, możemy mówić, że Jego powrót jest bliski. I właśnie z taką postawą powinniśmy na co dzień żyć. Nie mamy zachowywać się jak student, który wie, że ma do sesji jeszcze dużo czasu, więc ciągle odkłada naukę na później, żeby w końcu zacząć się uczyć noc przez egzaminem – i nie zdać. Mamy być ciągle czujni, ciągle gotowi, nie wnikając w tajemnice, które nie zostały nam powierzone, a zamiast tego okazywać wierność w tym, co Jezus nam zlecił. Jeśli będziemy tak postępować, to w dniu Jego powrotu – niezależnie do tego, kiedy ten dzień nastąpi – otrzymamy od Niego nagrodę.


Ten artykuł ukazał się również w miesięczniku “Słowo Prawdy” 2021, nr 11.

  1. Fragmenty Pisma Świętego pochodzą z: Biblia, to jest Pismo Święte Starego i Nowego Przymierza. Przekład z języka hebrajskiego, aramejskiego i greckiego, Poznań 2016.
  • 27 Wpisów
  • 0 Komentarzy
Wikariusz Zboru Kościoła Chrześcijan Baptystów EXE w Gdańsku. Absolwent teologii na Wyższym Baptystycznym Seminarium Teologicznym w Warszawie oraz amerykanistyki na Uniwersytecie Gdańskim. Pasjonat wszystkiego, co związane z Bożym Słowem (w tym szczególnie z listami Pawła) oraz historią Bożego ludu. Prowadzi służbę Akademickich Spotkań Biblijnych w Trójmieście. Autor bloga "Coram Deo".