Kościół wschodni i zachodni – dlaczego doszło do rozłamu? (cz. 2/2)

Aby przeczytać poprzednią część z serii, kliknij tutaj.


Problemy teologiczno-praktyczne

Konflikty doktrynalne w połączeniu z różnicami dyscyplinarnymi odegrały chyba największą rolę w poróżnieniu Kościoła wschodniego i zachodniego. Do rozłamu przyczyniło się wiele kontrowersji o skomplikowanym przebiegu, stąd nie sposób wymienić i opisać wszystkie.

Jedną z trudności, na jaką napotkały relacje wschodnio-zachodnie była kwestia kultu obrazów. Ware opisuje pokrótce problem:

Do pogłębienia podziału między Bizancjum a Zachodem przyczyniły się spory obrazoburcze. Papieże byli zdecydowanymi stronnikami stanowiska obrońców ikon i z tego powodu przez długie dziesięciolecia pozbawili się łączności z ikonoklastycznym cesarzem i patriarchą Konstantynopola. 1

Paradoksalnie, Kościół wschodni, dziś tak oddany ikonodulii, a więc oddawaniu czci świętym wizerunkom, historycznie przejawiał raczej negatywne nastawienie wobec tego typu praktyk. Sytuacja zmieniła się wraz z Soborem Nicejskim II w 789 r., który został zwołany przez cesarzową Irenę, zwolenniczkę kultu obrazów. Działalność Ireny opisuje James B. North:

Zawiesiła wykonywanie edyktu, pozwoliła mnichom powrócić do klasztorów i kościołów, zwołała siódmy sobór powszechny, który zebrał się w Nicei w 787 roku. W czasie soboru ponad 300 biskupów (liczba biskupów wzrosła od 258 na początku do 335 na zakończenie synodu – przyp. red.), wśród których byli przedstawiciele papieża, przywróciło okazywanie świętym wizerunkom czci i pokłonu, lecz nie prawdziwej boskiej adoracji, jako dopuszczalną formę wyrazu pobożności i wiary.2

Sobór ten nie został natychmiast uznany za powszechny, wzajemne prześladowania stron trwały. Na Wschodzie spory zakończyły się wraz z rządami regentki Teodory, która w 843 r. pozwoliła na przywrócenie ikon i zażegnała problem ikonoklazmu. W Europie Północnej konflikt wygasł dopiero w XI w., gdy Frankowie także uznali zgromadzenie w Nicei za Sobór Powszechny3.

Innym z ważniejszych antagonizmów między Wschodem a Zachodem, jakie wytworzyły się na płaszczyźnie teologicznej był spór o Filioque, a więc dodatek do credo w postaci słów i Syna w twierdzeniu dotyczącym pochodzenia Ducha Świętego od Ojca. Przybył wyjaśnia znaczenie tego kryzysu z lat 867-870:

Spór pomiędzy patriarchą Konstantynopola Focjuszem i papieżem Mikołajem I miał dwa aspekty: jurysdykcyjny, spowodowany mieszaniem się papieża w wewnętrzne sprawy Kościoła bizantyjskiego oraz spotem o zwierzchnictwo nad Bułgarią, i doktrynalny, gdyż Focjusz w swojej encyklice skierowanej do patriarchów wschodnich uznał za herezję wprowadzenie przez Kościół rzymski »filioque« do »Symbolu wiary«. Dokument ten, zgodnie z doktryną Kościoła, winien być zachowywany w całości i bez jakichkolwiek zmian. Pomimo że łączność pomiędzy Kościołami została przywrócona w dość krótkim czasie, efektem tego podziału było narastanie wzajemnej niechęci Bizantyjczyków do Rzymu i polityki papieża. Niechęć ta z czasem będzie się coraz bardziej pogłębiać.4

Ta interpolacja pochodzi z Hiszpanii, a po raz pierwszy została dodana do tekstu wyznania wiary na synodzie w Toledo w 589 r. Przeniknęła do Francji oraz Niemiec, by zostać przejęta przez synod lokalny we Frankfurcie w 794 r.5. Choć Grecy nie przywiązywali wielkiej wagi do Filioque aż do 850 r., to gdy sprawa została poruszona, podzielili się na dwa obozy. Jeden z nich uważał frazę i Syna za moralne bratobójstwo ze strony Łacinników, a drugi uznawał ją za formułę, którą choć można określić jako ortodoksyjną, nie powinna być dodawana do starożytnego credo, które jest własnością całego Kościoła6.

Rozłam był owocem również pomniejszych waśni związanych z liturgią, praktyką i dyscypliną kościelną. Ware pisze:

[…] Grecy dopuszczali żonatych kapłanów, łacinnicy opierali się przy celibacie duchownych; obie strony stosowały odmienne reguły postu; Grecy do Eucharystii używali chleba kwaszonego, łacinnicy zaś przaśnego lub »opłatków«.7

Problemy te bywały wiązane z teologią, co jedynie dolewało oliwy do ognia i sprawiało, że kwestie praktyczne zostały wyniesione do wyższej, doktrynalnej rangi. Kwestia chleba eucharystycznego została połączona z poglądami na temat natur Chrystusa, a chrześcijanie wschodni oskarżali zachodnich o herezję apolinaryzmu z uwagi na używanie przez nich chleba bez zakwasu, a więc chleba z jakby jedną tylko naturą8.

Przypieczętowanie rozłamu

W 1054 r. doszło do formalnego rozłamu między Kościołem katolickim, tzn. powszechnym oraz Kościołem prawosławnym, tj. ortodoksyjnym. Symbolicznym aktem była wymiana klątw między Rzymem a Konstantynopolem. Ware tak prezentuje dramaturgię wydarzenia, jakim było wyklęcie Kościoła wschodniego przez papiestwo:

Pewnego letniego popołudnia 1054 roku, gdy w świątyni Mądrości Bożej (gr. Hagia Sophia) w Konstantynopolu miało się rozpocząć wieczorne nabożeństwo, kardynał Humbert i dwaj inni legaci papieża weszli do środka i skierowali się do sanktuarium. Nie przyszli jednak po to, aby się modlić. Na ołtarzu świątyni złożyli bullę z ekskomuniką i natychmiast wyszli. Przechodząc przez zachodnie wrota świątyni, kardynał strząsnął pył ze swych stóp i powiedział: „Niech Bóg patrzy i sądzi”. Zrozpaczony diakon wybiegł za nim na ulicę i błagał o to, żeby zabrał bullę z powrotem. Humbert odmówił.9

Aleksander Schmemann zauważył, że nie od razu uświadomiono sobie wagę tego, co się stało. Podział uważano za tymczasowy i przeżywano go tak, jak pozostałe swary10.

Prawdziwym przypieczętowaniem rozłamu był incydent z epoki krucjat, podczas gdy krzyżowcy zdobyli Konstantynopol, co potwierdza Przybył:

Wzajemna niechęć osiągnęła apogeum podczas IV wyprawy krzyżowej w 1204 roku, po zdobyciu i złupieniu Konstantynopola przez rycerstwo zachodnie i masakrze dokonanej przez nich na mieszkańcach miasta. Głębokość rozłamu najdosadniej oddaje historia cesarza bizantyńskiego Michała VIII Paleologa, który dla ratowania swojego państwa podpisał unię z Kościołem katolickim w 1274 roku w Lyonie i próbując wprowadzić ją w życie, napotkał żywiołowy opór wszystkich warstw społeczeństwa. Nastroje Bizantyńczyków najlepiej wyraziła siostra cesarza słowami: „Lepiej, żeby przepadło cesarstwo mego brata niż czystość wiary prawosławnej”.11

W historii podejmowano próby stworzenia unii międzywyznaniowej, jednak na próżno. Według Schmemanna tego typu przedsięwzięcia jedynie utrwaliły rozłam w Kościele12.

Zakończenie

Za kurtyną umownego 1054 r. znajduje się zestaw wielu czynników ochładzających stosunki między Wschodem i Zachodem, które często bywają niedostrzegane z uwagi na ich subtelny i nierewolucyjny charakter. Oficjalnie wyrażona deklaracja zerwania komunii między Kościołami to jedynie efekt i zwieńczenie sukcesywnego kumulowania się pomniejszych rozdarć i spięć między Grekami a Łacinnikami.

Zgadzam się z Warem, że mimo mnogości komponentów składających się na genezę schizmy między Kościołem wschodnim i zachodnim, największą rolę odegrała teologiczna warstwa problemu:

W tym długotrwałym i złożonym procesie oddziaływało wiele różnych czynników. Schizma ta uwarunkowana była przez czynniki kulturowe, polityczne i ekonomiczne, ale główna jej przyczyna nie była jednak świecka, lecz teologiczna.13

Nie należy zapominać, że nie tylko sprawa ikonodulii czy Filioque, lecz także kwestia papieskim roszczeń pozostaje problemem teologicznym, nie jedynie problemem władzy i autorytetu, z czym od początku zgadzało się i zgadza się rzymskie papiestwo14.

Odpowiedzi na pytanie o powody rozłamu należy szukać głębiej, a konkretnie w źródle, jakim jest istniejący od wieków rozdźwięk na gruncie kulturowym między światem greckim i łacińskim, gdyż to właśnie kultura, której wyrazem są język oraz specyficzna mentalność, zdeterminowała fakt, iż naturalny rozwój teologii przebiegał inaczej na Wschodzie, a inaczej na Zachodzie.


  1. K. Ware, Kościół prawosławny, Białystok 2002, s. 53.
  2. J. B. North, Historia Kościoła, Warszawa 2000, s. 141.
  3. Tamże, s. 141-142.
  4. E. Przybył, Prawosławie, Kraków 2006, s. 17.
  5. K. Ware, Kościół prawosławny, s. 59.
  6. Tamże, s. 60.
  7. Tamże.
  8. J. Meyendorff, Teologia bizantyjska. Historia i doktryna, Kraków 2007, s. 83.
  9. K. Ware, Kościół prawosławny, s. 51.
  10. A. Schmemann, Droga prawosławia w historii, Białystok 2001, s. 256.
  11. E. Przybył, Prawosławie, s. 17-18.
  12. A. Schmemann, Droga prawosławia…, s. 259.
  13. K. Ware, Kościół prawosławny, s. 52.
  14. Tamże.
Konrad Buzała
  • 8 Wpisów
  • 0 Komentarzy
Student filologii klasycznej oraz absolwent dziennikarstwa na Uniwersytecie Mikołaja Kopernika w Toruniu, zgłębiający tajniki teologii w Wyższym Baptystycznym Seminarium Teologicznym w Warszawie. Członek Kościoła Chrześcijan Baptystów, zainteresowany szczególnie biblistyką, patrystyką i apologetyką protestancką. Uważa, że tylko konsekwentne życie w świetle paradoksu chwały krzyża jest godne przeżycia.