fbpx

Jak radzić sobie z winą po seksualnej porażce

W ciągu ostatnich 26 lat moment, w którym zostałem najbardziej doświadczony, jako pastor zboru Betlejem Kościoła Baptystycznego, nadszedł w połowie lat 80. kiedy napisałem artykuł dla naszej kościelnej gazetki zatytułowany: „Misje i masturbacja”.

Ten artykuł nie wziął się znikąd i nie zaznaczam tego głównie po to, żeby zyskać waszą uwagę, ale dlatego, że muszę to uczynić, ponieważ jest to sednem tego, co śledzicie w Liście do Kolosan 1-3, a moim pragnieniem dla Was jest to abyście wzrastali w pasji.

Napisałem ten artykuł po powrocie z konferencji misyjnej w Waszyngtonie prowadzonej przez George’a Verwer’a, szefa Operation Mobilization.

Wyblakłe marzenie

Ciężarem Verwer’a na tej konferencji była tragicznie wielka liczba młodych ludzi (takich jak większość z was), którzy w pewnym momencie swojego życia marzyli o bezwzględnym posłuszeństwie Jezusowi, byli ochoczo nastawieni do oddania Mu całych siebie i do poświęcenia wszystkiego, aby uczynić Jezusa znanym wszystkim narodom na ziemi, ale potem popadli w bezużyteczny, amerykański dobrobyt z powodu dręczącego ich poczucia bezwartościowości  i winy po upadku seksualnym, który stopniowo doprowadził do duchowej bezsilności i niekończącego się marzenia o życiu w bezpiecznej klasie średniej.

Innymi słowy, tym co wydawało się tak tragiczne dla George’a – i co dla mnie również się takie wydaje – było to, że tak wielu młodych ludzi zagubiło się w dziele misyjnym dla Jezusa ponieważ nie zostali nauczeni jak radzić sobie z poczuciem winy po grzechu seksualnym.

Zauważ proszę dokładnie co mówię: NIE BYLI NAUCZENI JAK RADZIĆ SOBIE Z POCZUCIEM WINY PO SEKSUALNEJ PORAŻCE. Problemem nie jest jedynie jak nie upaść. Problemem jest to jak radzić sobie z tą winą tak, żeby nie wprawiła cię na całe życie w marną przeciętność i zaniechanie służby.

Największa tragedia

Największą tragedią nie jest głównie masturbacja, cudzołóstwo czy zachowywanie się jak ciekawski Tomuś (tudzież ciekawska Kasia) w Internecie. Tragedią jest to, że Szatan używa tego poczucia winy, żeby pozbawić cię każdego marzenia jakie kiedykolwiek miałeś lub możesz mieć, a w to miejsce zasiewa pozorne szczęście – bezpieczne życie z powierzchownymi przyjemnościami, dopóki nie umrzesz w swoim bujanym fotelu, nieopodal jeziorka, pomarszczony i bezużyteczny, pozostawiając wielki, zasobny spadek swoim dorosłym już dzieciom, aby jeszcze bardziej utwierdzić ich w ich świeckości. To jest największą tragedią!

Nie przybyłem tutaj, żeby tracić wasz czy swój czas. Przybyłem z pasją, która pomoże wam nie zmarnować waszego życia. Moim celem nie jest przede wszystkim to, aby uleczyć was z grzesznych nawyków seksualnych. Chciałbym, żeby tak się stało. O Panie, pozwól żeby tak się stało! Ale przede wszystkim, chciałbym odebrać szatanowi broń, której używa, aby wykorzystywać twój grzech do zniszczenia twoich mężnych marzeń i uczynić z twojego życia zmarnowany ziemski „sukces”.

Sedno sprawy: twoje życie

Jaki jest sens tego wszystkiego? Bo sensem nie jest to, co zrobisz ze swoją rozwiązłością. Sensem jest to, co zrobisz ze swoim życiem. Nie chcesz przecież stale siedzieć wysoko w swoim SUV’ie, dorzucając pięciocentówkę do marzeń innych ludzi. To szatan tego dla ciebie chce, ale nie ty! Chcesz żyć swoimi marzeniami dla chwały Chrystusa. Dlaczego znalazłem się na tej planecie? Po co Bóg mnie tu zesłał? 

Tym co złamało serce George’a w latach 80. – i tym co łamie również moje w dzisiejszych czasach – nie jest przede wszystkim to, że popełniłeś seksualny grzech, ale to że dzisiejszej nocy Szatan powiedział Ci: „Widzisz? Jesteś przegrany. Nawet nie staraj się modlić. Nigdy całkowicie nie oddasz się dla Jezusa! Równie dobrze możesz wrócić się do szkoły, nabyć świetne wykształcenie, zdobyć dobrą pracę, a potem możesz kupić sobie ogromny telewizor i oglądać tyle pornografii, aż w tym utoniesz.”

Chcę wyrwać z jego ręki tę broń. Tak, chciałbym zostawić cię z radosną odwagą, żebyś nawet nie próbował surfować po kanałach, ale prędzej czy później, nieważne czy to będzie ten grzech czy inny, upadniesz. Przybyłem do Atlanty, żeby pomóc ci uporać się z winą po tej porażce, aby Szatan nie użył jej do stworzenia kolejnego, zmarnowanego życia.

Dwie prawdy 

Więc oto co będziemy robić: najpierw połączymy te wersety, które analizowaliście w swoich grupach. Potem odniesiemy się do proroka Micheasza aby zobaczyć jakie zwycięstwo czeka rankiem po porażce.

1) Teologia może zwyciężyć biologię. / Usprawiedliwienie może zwyciężyć cudzołóstwo.

2) Ufać Chrystusowi  pomimo tego przestępstwa. / Ufać Chrystusowi z całej siły z brawurową winą.

1. TEOLOGIA MOŻE ZWYCIĘŻYĆ BIOLOGIĘ

Tłem całego nauczania w Liście do Kolosan 1-3 jest werset 3:6: Z powodu których przychodzi gniew Boży. Ciążący nad całym światem gniew Boga z powodu grzechu jest święty, prawy i niepodważalny.  Jego gniew nadchodzi, a ocalenie, o którym mówi List do Kolosan 1-3 jest ratunkiem. Nikt nie chce doświadczyć gniewu Baranka, kiedy przyjdzie (Objawienie św. Jana  6:16). Tak więc Bóg, w swojej miłości, przygotował drogę odwrotu.

Tym co jest wyraźnie chrześcijańskie w nauczaniu zawartym w tych rozdziałach jest to, że nasze ocalenie było definitywnie dane nam przez kogoś innego i wykonało się poza nami. Innymi słowy, Chrystus zrobił coś w historii jeszcze zanim istnieliśmy, coś co zagwarantowało ratunek i przemianę wszystkim tym, którzy zechcą przyjść do Jezusa i złożyć w nim swoje zaufanie. Tym, co wyróżnia i charakteryzuje chrześcijańskie zbawienie jest to, że Chrystus dokonał tego dla nas i bez naszej pomocy. Kiedy pokładamy w Nim wiarę, nie przyczyniamy się wcale do pełni tego, co zrobił zakrywając nasze grzechy i zdobywając prawość, która liczy się jako nasza.

DLA CIEBIE I POZA TOBĄ

Najbardziej wyrazistym obrazem tego dzieła jest fragment Listu do Kolosan 2:13-14: I was, którzy umarliście w grzechach i w nieobrzezanym ciele waszym, wespół z nim ożywił, odpuściwszy nam wszystkie grzechy; Wymazał obciążający nas list dłużny, który się zwracał przeciwko nam ze swoimi wymaganiami i usunął go, przybiwszy go do krzyża.

Te ostatnie słowa są najistotniejsze. Cały list dłużny, który nas obciążał został przez Boga usunięty i przybity do krzyża. Kiedy to się stało? Dwa tysiące lat temu. Nie stało się to w Tobie ani dzięki twojej pomocy. Bóg to zrobił dla ciebie i niezależnie od ciebie.

Upewnij się czy rozumiesz tą najświętszą prawdę ze wszystkich: Bóg wziął listę wszystkich twoich grzechów – również seksualnych upadków – przez które zasługiwałeś na potępienie, i zamiast trzymać go wprost przed twoją twarzą używając jako nakazu do wysłania cię do piekła, włożył go w dłoń swojego Syna i przybił je do krzyża.

ZASTĘPSTWO 

Czyje grzechy były przybite do krzyża – lub bardziej precyzyjnie, czyje grzechy były ukarane na krzyżu? Moje i twoje grzechy – grzechy wszystkich tych, którzy rozpaczali nad sobą i swoim zbawieniem oraz nad tym żeby zaufać tylko Jezusowi.

Czyje dłonie były przybite do krzyża – lub bardziej precyzyjnie, kto został ukarany na krzyżu? Jezus. Jest takie piękne słowo które to określa – zastępstwo.

Ap. Paweł w Liście do Rzymian 8:3 napisał: (…)przez zesłanie Syna swego w postaci grzesznego ciała, ofiarując je za grzech, potępił grzech w ciele. Potępił grzech w ciele. Czyj grzech? Nasz. Jezus nie miał go wcale (to było podobieństwo grzesznego ciała, a nie grzeszne ciało). Potępił NASZ grzech w ciele. Czyje ciało przyjęło karę? Ciało Jezusa, nie nasze.

Czy zastanawiałeś się kiedykolwiek co oznacza kolejny werset w Liście do Kolosan 2:15? Zaraz po tym jak mówi, że Bóg przybił do krzyża nasz list dłużny Paweł pisze: Rozbroił nadziemskie władze i zwierzchności, i wystawił je na pokaz, odniósłszy w nim triumf nad nimi.

Te słowa odnoszą się do szatana i jego demonicznych zastępów. Ale… Jak to zostały rozbrojone? Jak to zostały pokonane? Czyż nie czyhają i dziś wokoło nas jak lew ryczący (I List Piotra 5:8)?

Odpowiedź brzmi: Mają wiele broni. Mogą wyrządzić mnóstwo szkód, ale są pozbawione broni potępienia, broni nieprzebaczonego grzechu. Upewnij się czy rozumiesz powiązanie pomiędzy tymi dwoma wersetami – List do Kolosan 2:14 – 15.

W 2:14 jest powiedziane że Bóg przybił nasz list dłużny do krzyża. Został zniszczony.

Wykonało się.

W 2:15 z kolei napisano iż Bóg rozbroił nadziemskie władze i zwierzchności. Odniósł nad nimi triumf. Oczywistym jest, że one mogą nas pobić. Mogą sprawić, że zobaczymy dziwne zjawiska na ścianach naszego pokoju. Mają moc wstrząsnąć twoim domem i uczynić kłamliwe znaki oraz cuda. Oskarżają cię i nazywają przegranym, ale nie mogą cię potępić. Nie mają dostępu do tej broni. Tylko nieprzebaczone grzechy mogą potępić, ale te zostały przybite do krzyża dla każdego, kto zabiega o swoje zbawienie i złożenie swojego życia w Jezusie.

LICENCJA NA GRZECH?

Wiem, że znajdują się tu setki osób, które nie rozumieją istoty i piękna zbawienia, wydaje im się, że jest to swego rodzaju przyzwoleniem na dalsze grzechy. Myślą – jeśli wszystkie moje grzechy zostały przybite do krzyża to dopuszczenie do siebie kolejnych sprawi, że łaska przebaczenia stanie się jeszcze większa (List do Rzymian 6:1). Apostoł Paweł skomentował to ślepe rozumowanie, mówiąc: Potępienie takich jest sprawiedliwe (List do Rzymian 3:8). Przyczyną, dla której mieliby być potępieni jest to, że człowiek może być zbawiony z łaski, tylko przez wiarę. Jasno mówi o tym fragment Listu do Kolosan 2:12 – Wraz z nim zostaliście pogrzebani w chrzcie, w którym też zostaliście wespół wzbudzeni przez wiarę w moc Boga, odpuściwszy nam wszystkie grzechy.

To wiara łączy cię z Jezusem tak, że Jego śmierć liczy się jako twoja śmierć, a Jego sprawiedliwość jako twoja (porównaj List do Rzymian 5:1 – z wiary i 8:1 – w Chrystusie Jezusie). Właśnie tą WIARĘ Bóg przyjmuje. To nie jest żadne przedstawienie lub jakiś dodatek do tego, co Jezus dokonał. Zbawcza wiara uznaje Jezusa jako Wybawiciela, Pana i Skarb (twojego) życia.

To właśnie ta wiara zwalczy wszystko cokolwiek próbowałoby dostać się między nią a Chrystusa. Wyznacznikiem tego czy wiara jest właściwa (zbawcza) NIE JEST perfekcja. Cechą charakterystyczną wiary nie jest to, że nigdy nie zgrzeszę seksualnie. Cechą żywej i właściwej wiary jest to, że walczę. Walczę ze wszystkim, co próbuje zaciemnić moje oczy na Jezusa jako wspaniałego Zbawcę. Walczę z tym, co umniejsza rolę Jezusa jako Pana mojego życia. Walczę ze wszystkim, co grozi wyparciem Jezusa z jego pozycji najdoskonalszego Skarbu mojego życia. Wiara  zwalcza wszystko, co stoi pomiędzy mną a moim Jezusem – nie na pięści czy noże, pistoletami czy bombą, ale prawdą Chrystusową.

Więc jeśli wszystko, co dostrzegasz w krzyżu Jezusa to licencja na grzeszne życie, nie masz wiary, która zbawia. Powinieneś upaść przed Bogiem na twarz i błagać Go żeby otworzył twoje oczy tak abyś mógł dostrzec zniewalającą chwałę Jezusa Chrystusa.

USPRAWIEDLIWIENIE MOŻE ZWYCIĘŻYĆ CUDZOŁÓSTWO

Powiedziałem, że pierwszą prawdę zatytułuję: „teologia może pokonać biologię”. Innymi słowy ujmując, można powiedzieć: „usprawiedliwienie może zwyciężyć cudzołóstwo”. Nie mówiłem o usprawiedliwieniu, ale jest to bardzo mocno powiązane z dziełem Bożym w przybiciu naszych grzechów do krzyża w Chrystusie Jezusie.

Usprawiedliwienie jest aktem, przez który Bóg deklaruje nam nie tylko przebaczenie z powodu dzieła Chrystusa, ale również uznaje nas dzięki tej ofierze za sprawiedliwych.

Bóg wymaga dwóch rzeczy kiedy przed Nim stajemy:

– nasze grzechy muszą zostać ukarane

– nasze życie musi być sprawiedliwe

Nie bylibyśmy w stanie sami unieść kary za grzech (Psalm 49:7-8) ani ustanowić naszej własnej sprawiedliwości. Paweł pisze, że nie ma ani jednego sprawiedliwego (List do Rzymian 3:10).

Zatem Bóg w swojej niezmierzonej miłości do nas wyznaczył swojego własnego Syna, aby wykonał i jedno, i drugie. Jezus udźwignął naszą karę i jest uosobieniem naszej sprawiedliwości. Więc jeśli odbieramy Chrystusa jako Zbawcę, Pana i Skarb naszego życia, cały jego wyrok jak i sprawiedliwość jest  policzona jako nasza ( List do Rzymian 4:4-6; 5:19; 5:1; 8:1; 10:4; List do Filipian 3:8-9; II List do Koryntian 5:21) .

„CIĘŻAR” POZNANIA CHRYSTUSA

Kiedy mówię, że teologia może pokonać biologię lub usprawiedliwienie może pokonać cudzołóstwo, mam na myśli to, że głęboka i wzrastająca wiedza biblijna o Bogu, o Jezusie i o krzyżu, o zbawieniu i wierze, i o tym jak to Bóg wszystko czyni dla chwały Jezusa, może włożyć do łódki naszego życia taki „balast”, że powiew pokusy nie będzie w stanie tak łatwo jej przewrócić. Powodem, dla którego ta metoda zwalczania pokuszeń nie jest tak popularna jest to, że tej umiejętności nie nabywa się ot tak. Wymaga ona czasu. Prorok ubolewał: Starajmy się więc poznać, usilnie poznać Pana oraz lud mój ginie gdyż brak mu poznania (Księga Ozeasza 6:3; 4:6).

Ludzie stają się jak odpadki, pogrążeni w seksualnych pokusach, upadkach, winach ponieważ ich umysł i dusza skurczyły się do rozmiaru serialu telewizyjnego.

I oczywiście ktoś mógłby do mnie przyjść po tym wykładzie i powiedzieć: „Myślisz, że teologia może zwyciężyć biologię? Znam jednego doktora teologii, który uwiódł wydziałową sekretarkę”. Rzecz jasna, teologia sama w sobie nie powstrzyma cię przed pójściem do łóżka z twoim chłopakiem/dziewczyną. Nie zastępuję pasji dla Jezusa teologią. Twierdzę jednak, że dusza człowieka została stworzona do tego, żeby być silna w bogatej, głębokiej i mającej moc nauce, jak w tej z Listu do Kolosan 1-3. Zbyt długo umniejszaliśmy teologii na korzyść pasji, czy też umniejszaliśmy pasji na korzyć teologii. Zostaliśmy stworzeni, żeby wiedzieć wiele o Bogu i czuć wiele dla Boga.

Świadomość tego, że twoja kara za grzechy została wypełniona w Chrystusie, a perfekcyjna sprawiedliwość została już zdobyta przed Bogiem oraz pielęgnowanie tych prawd ze szczerą pasją jest potężną bronią przeciwko diabłu, kiedy próbuje wmówić ci, że twoja seksualna porażka wyklucza cię z Bożego planu, misji i skazuje na życie w bezcelowym amerykańskim dobrobycie na miarę klasy średniej.

W tej, z zapałem przyjętej, teologii – ze wspaniałą doktryną zastępczego odkupienia i usprawiedliwieniem z wiary (nawet jeśli nie zapamiętasz tych nazw), będziesz w stanie pokonać diabła jutrzejszego poranka, kiedy przyjdzie, aby wmówić ci kłamstwo o beznadziejności twojego położenia.

UFAJ JEZUSOWI Z CAŁEJ SIŁY Z BRAWUROWĄ WINĄ

Ale co mu powiedzieć? Zakończę argumentem: „ufaj Jezusowi, nawet jeśli jesteś winny”. Fragment Księgi Micheasza 7:8-9 jest obrazem tego co powiedzieć przeciwnikowi kiedy szydzi z twojej porażki. Oto co masz powiedzieć. Moim podsumowaniem tych słów jest nazwanie ich brawurową winą. Nazwałem to w ten sposób ponieważ wierzący przyznaje, że źle postąpił i że Bóg postąpi z nim w taki sposób na jaki zasłużył. Ale nawet w stanie ciemności i kary, nie porzuci tej prawdy, że Bóg jest po jego stronie. Posłuchaj tych niesamowitych słów. Zaznacz je. Zapamiętaj je. Używaj ich kiedykolwiek Szatan kusi się żebyś porzucił swoje życie dla drobnostek bo tylko do tego się nadajesz.

Nie ciesz się z mojej niedoli, moja nieprzyjaciółko!

Chociaż upadłem, jednak wstanę,

chociaż siedzę w ciemności,

jednak Pan jest moją światłością.

Muszę znosić gniew Pana,

gdyż zgrzeszyłem przeciwko niemu 

aż ujmie się za mną i wymierzy mi sprawiedliwość,

wyprowadzi mnie na światło, abym ujrzał jego sprawiedliwość.

Oto jak wygląda zwycięstwo porankiem po porażce. Przemyśl to bardzo dokładnie. Naucz się wykorzystywać swoją teologię i odpowiadać w ten sposób diabłu lub komukolwiek innemu kto próbuje wmówić Ci, że Chrystus nie jest w stanie użyć cię potężnie do swojego dzieła.

Nie ciesz się z mojej niedoli, moja nieprzyjaciółko! – Radujesz się z mojej porażki? Myślisz że dam się złapać w twoje podstępne sidła? Zastanów się.

Chociaż upadłem, jednak wstanę – Tak, upadłem. Nienawidzę tego, co zrobiłem. Ubolewam nad hańbą, którą przyniosłem mojemu Królowi. Ale słuchaj moja nieprzyjaciółko – powstanę. Powstanę!

Chociaż siedzę w ciemności, jednak Pan jest moją światłością – Tak, siedzę w ciemności. Czuję się nędzny. Czuję się winny. Jestem winny. Ale to nie jest całą prawdą o mnie i moim Bogu. Ten sam Bóg, który sprawia tą ciemność jest utrzymującym się światłem w tej ciemności. On mnie nie opuści, nie zaprze się mnie.

Muszę znosić gniew Pana, gdyż zgrzeszyłem przeciwko niemu aż ujmie się za mną i wymierzy mi sprawiedliwość – O tak, mój wrogu. To prawda, co mówisz – zgrzeszyłem. Znoszę gniew Pana. Ale tutaj kończy się twoja prawda, a zaczyna moja teologia: On – ten, który jest na mnie zły – wstawi się w mojej sprawie. Powiedziałeś, że jest przeciwko mnie i nie czeka mnie już z Nim żadna przyszłość z powodu mojej porażki. To samo powiedzieli przyjaciele Hioba. To kłamstwo! A ty jesteś kłamcą. Mój Bóg, który dał na ofiarę swojego Syna, aby Jego sprawiedliwość liczyła się jako moja, a Jego śmierć jako moja kara, wymierzy dla mnie sprawiedliwość. Dla mnie! DLA mnie! Nie przeciwko mnie.

Wyprowadzi mnie na światło, abym ujrzał jego sprawiedliwość – Będę się zmagał z tą męką mojej porażki tak długo, jak uzna mój drogi Bóg. Ale jedno wiem na pewno – tak jak to, że Jezus Chrystus, Syn Boga, przyjął moją karę i jest moją prawością – Bóg wyprowadzi mnie na światło i ujrzę jego sprawiedliwość, mojego Pana i mojego Boga.

WZRASTAJĄCA WARTOŚĆ CHRYSTUSA

Moi bracia i siostry, kiedy nauczycie się radzić sobie z winą po seksualnym upadku – z tą złamaną zuchwałością, tym rodzajem teologii, z usprawiedliwieniem z wiary, brawurową winą, niezachwianą pozycją, którą osiągniesz w ukrzyżowanym, wywyższonym, niezwyciężonym Królu Jezusie Chrystusie – kiedy będziesz uczył się jak radzić sobie z winą po tej porażce w ten sposób, będziesz upadał rzadziej, ponieważ Chrystus będzie się stawał dla ciebie coraz cenniejszy.

A co najlepsze, Szatan nie będzie w stanie zniszczyć twojego marzenia o życiu poświęconym w posłuszeństwie dla Jezusa. George Verwer nie nauczałby na próżno. Ja nie napisałbym mojego artykułu „Missions and Masturbation” na próżno. Nie przybyłbym do Atlanty na próżno, a rozwój pasji dla Jezusa nie istniałby na próżno, ponieważ to dzięki niemu tysiące – tak, tysiące – z Was odda swoje życie aby rozszerzać tą pasję dla nadrzędności Boga w każdej sprawie ku radości wszystkich ludzi przez Jezusa Chrystusa. O Panie, uczyń to.

* kazanie wygłoszone przez dr Johna Pipera na konferencji “Passion” w Atlancie 04.01.2007 r.

* tłumaczenie: Jenny Dodź Dodge