fbpx

Bóg nie bawi się z nami w chowanego

Odbyłam ostatnio bardzo interesująca rozmowę, z mądrym i wykształconym agnostykiem. Określenia `mądry i wykształcony` nie są przejawem ironii… Wręcz przeciwnie – wskazują aktualny stan rzeczy. Nie był to młody buntownik, który na przekór babci twierdzi, że nie wierzy w Boga, a w jakąś siłę twórczą, ale świadomie poszukujący prawdy człowiek. Tak… Agnostycy poszukują – przynajmniej większość z nich. Wiedzą, że nie wiedzą. 

Ich filozofia ma swoje uzasadnienie już w samej nazwie. Słowo “gnoza” oznacza wiedzę, a “agnostycyzm”- niewiedzę, bez wiedzy. Jak wskazuje nazwa, mimo iż wiedzą, że nie wiedzą i ciągle szukają, wiedzą też, że nigdy się do końca nie dowiedzą.  W momencie, w którym zdobędą ową wiedzę (dotyczącą istnienia Boga), przestaną być agnostykami. Ta wiedza jest ponoć nieosiągalna.

Mój rozmówca wierzył w istnienie jakiejś uosobionej siły sprawczej. Skłaniał się w stronę agnostycyzmu teistycznego – religijnego, dlatego nie odrzucał istnienia Boga.  Twierdził jednak, że nigdy nie zdoła go poznać, nigdy też nie dowie się, czy istnieje on naprawdę. Smutne… Smutne jest żyć ze świadomością, że ktoś, bądź coś co cię stworzyło nie chce mieć z tobą nic wspólnego, nie chce byś go poznał… Smutne jest wiedzieć, że nigdy się tego nie dowie. Jeśli masz podobne zdanie, wiem, że odrzucasz też religijną i autentyczną wartość Biblii. Nie chciałabym tutaj udowadniać, że Pismo Święte faktycznie jest dziełem natchnionym, ale jeśli nie masz nic przeciwko, odsyłam Cię, do bardzo ciekawych artykułów Mateusza Jakubowskiego ,,Wiarygodność Biblii. Proroctwa biblijne.” Dla mnie niezwykłe jest to, co napisał psalmista Dawid. Popatrz, jak wspaniale pokazał stosunek między stwórcą a stworzeniem: Ty bowiem utworzyłeś moje nerki, Ty utkałeś mnie w łonie mej matki.  Dziękuję Ci, że mnie stworzyłeś tak cudownie, godne podziwu są Twoje dzieła. I dobrze znasz moją duszę… (Ps. 139) Nie myślisz, że brzmi to lepiej niż stwierdzenie, że jesteśmy tylko czynnikiem, produktem, wszechobecnej kreacji, która porusza nasz wszechświat, czyli jednolite pole energii, inaczej mówiąc skompresowaną informację? Bóg – stwórca, kreator, On nie tylko nas stworzył, ale i chce byśmy go poznali. Dla mnie jest to niezwykłe. Ktoś, kto jest tak potężny, że wszystko uczynił swoim słowem, Ten, który powołuje rzeczy z niebytu do istnienia, nie tylko stwarza doskonale skonstruowany wszechświat, ale chce nawiązać relację ze swoim stworzeniem – człowiekiem. Nie chce być mu obojętny, ale kocha go i chce być przez niego kochany! Nie zostawia człowieka samemu sobie, nie porzuca istoty, którą stworzył, ale ciągle śledzi jej losy. Ty wiesz, kiedy siadam i wstaję. Z daleka przenikasz moje zamysły, widzisz moje działanie i mój spoczynek i wszystkie moje drogi są Ci znane. Choć jeszcze nie ma słowa na języku: Ty, Panie, już znasz je w całości. Ty ogarniasz mnie zewsząd i kładziesz na mnie swą rękę. Zbyt dziwna jest dla mnie Twa wiedza, zbyt wzniosła: nie mogę jej pojąć. (Ps. 139) Nawet psalmista Dawid, wie, że pewnych rzeczy nie pojmie, ale jak widzisz, nie przeszkadza mu to w tym, by wierzyć w Stwórcę, który go kocha i chce przy nim być. Paweł w swoim liście napisał: Teraz bowiem widzimy jakby przez zwierciadło i niby w zagadce, ale wówczas twarzą w twarz. Teraz poznanie moje jest cząstkowe, ale wówczas poznam tak, jak jestem poznany. (1 Kor. 13:12) Musimy wiedzieć wszystko? Nie, ale przyjdzie moment, gdy staniemy twarzą w twarz z naszym Stwórcą i wtedy poznamy tak, jak sami zostaliśmy poznani. Skoro wierzysz, że `coś` istnieje, nie lepiej już zacząć szukać, tak by naprawdę znaleźć? Jezus powiedział: Proście, a będzie wam dane, szukajcie, a znajdziecie; kołaczcie, a otworzą wam. Każdy bowiem, kto prosi, otrzymuje, a kto szuka, znajduje, a kto kołacze, temu otworzą. (Mt. 7:7) Proste, prawda? Wystarczy poprosić i szukać, a On da się poznać. Wyobraź sobie taką sytuację – umierasz i stajesz przed Bogiem. Patrzysz, jesteś pełen zachwytu, podziwu i myślisz „On faktycznie istnieje, niezwykłe! To tak jak przypuszczałem! Niesamowite!” A tu anioł otwiera Księgę Życia i mówi ci, że nie ma tam twojego imienia, jesteś skazany na wieczne potępienie. Krzyczysz „Jak to, przecież chciałbym cię teraz poznać, jak miałem zrobić to wcześniej, nie dałeś mi dowodu na swoje istnienie, byłeś niewidzialny!” Ale to już koniec…

Miałeś na to całe życie – na znalezienie Boga, poznawanie Go, poznawanie Jego Słowa, Jego woli, Jego obietnic… 

Nie będę udowadniała, że Bóg istnieje. Bóg sam udowadnia swoje istnienie. Albowiem gniew Boży z nieba objawia się przeciwko wszelkiej bezbożności i nieprawości ludzi, którzy przez nieprawość tłumią prawdę. Ponieważ to, co o Bogu wiedzieć można, jest dla nich jawne, gdyż Bóg im to objawił. Bo niewidzialna jego istota, to jest wiekuista jego moc i bóstwo, mogą być od stworzenia świata oglądane w dziełach i poznane umysłem, tak iż nic nie mają na swoją obronę, dlatego że poznawszy Boga, nie uwielbili go jako Boga i nie złożyli mu dziękczynienia, lecz znikczemnieli w myślach swoich, a ich nierozumne serce pogrążyło się w ciemności. Mienili się mądrymi, a stali się głupi. (Rzym. 1) Bóg nie bawi się  nami w chowanego. Chce byśmy go poznali i daje się nam poznać – od samego początku.

Teraz kolej na ciebie – czy Ty również zechcesz go poznać?